Dziękuję

Podszedł podzielić się swoim szczęściem, ze łzami w oczach opowiadając co przeżył w ostatnim czasie. Chciał po prostu podziękować za pomoc. Przeczytajcie krótką opowieść Michała, który przyszedł do Namiotu Spotkań i zyskał coś bardzo cennego.

Wyszedłem z zakładu karnego. Spędziłem od 5 listopada kilka dni na ulicy. Chodziłem, szukałem pomocy, ale mi się nie udawało. Dzięki temu, że w pierwszy dzień przyszedłem tutaj, do Namiotu Spotkań, dostałem ulotki, siostry się jeszcze pomodliły ze mną, na następny dzień załatwiłem sobie gdzie można się wykąpać, gdzie można dostać ciuchy, wszystko. A dzisiaj byłem w następnym miejscu, załatwiłem sobie bilet, jutro między 8 a 10 mam go sobie odebrać, jadę do siebie, do domu.

Z początku wydawało mi się tu dziwnie. Ale troszkę dłużej poczułem się bardzo dobrze. A zwłaszcza dużo pomogła mi ta modlitwa. Drugą ważną sprawą była też rozmowa z wolontariuszem. Bo to nie chodzi o to, że się przyjdzie i się przebierze tak „z zewnątrz”. To co się ma w środku, trzeba wypowiedzieć. Bo jak tego się nie wypowie, trzyma się w sobie to jednak się kumuluje, zbiera się w sobie. A jak się komuś wszystko powie, to jest lżej na sercu.

Jutro będę wiedział o której mam autobus. I przyjdę tu jeszcze na kawę. Dziś byłem też na Mszy świętej. Pan Bóg jednak czuwa nade mną.

Dziękuję.

 

Michał, uczestnik ŚDU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *