Pięć powodów, dla których warto zostać wolontariuszem ŚDU

Pięć powodów, pięć historii. Dowiedz się dlaczego warto zostać wolontariuszem ŚDU.

1. Uczysz się pomagać
Jestem bardzo wdzięczny za to, że mogłem poświęcić czas, dać siebie i swoją obecność ubogim. Dać innym nadzieję, że w ludziach jest chęć pomagania. Utwierdził mnie w tym jeden z rozmówców, który przyznał, że najcenniejsze co ludzie mogą zrobić dla ubogich, to zatrzymać się i porozmawiać. Poświęcając parę chwil, można wypowiedzieć jedno słowo, które będzie pracowało w drugim człowieku i doprowadzi do poprawy jego życia.
Henryk, wolontariusz

2. Przełamujesz swoje bariery
W czasie 1. ŚDU pewna osoba opowiadała mi, że nie wiedziała co ze sobą zrobić w Namiocie, jak się zachować. W końcu wzięła kawę i usiadła przy stoliku, gdzie siedziały dwie osoby bezdomne i tak zaczęła się rozmowa. To są takie sytuacje, na które patrzysz i wiesz, że łaska Boża nas uzdalnia, Duch Święty nas wyposaża i wtedy wszystko staje się proste.
Krystyna, organizator

3. Uczysz się miłosierdzia w praktyce
Dopiero podczas ŚDU, zrozumiałam, że prawdziwe szczęście daje służba bliźniemu. Dotychczas, widząc osoby biedne, zaniedbane i zepchnięte na margines społeczeństwa, odwracałam wzrok, zamykałam swe serce, czując przy tym jednocześnie smutek… Dopiero w tamtych dniach, Bóg otworzył mi oczy i pozwolił zobaczyć, jak spisani na straty przez społeczeństwo ludzie są wewnętrznie poranieni i odrzuceni oraz jak bardzo potrzebują uczynków miłosierdzia z naszej strony.
Joanna, wolontariuszka

4. Odnajdziesz swoje miejsce
Podczas 1. ŚDU zobaczyliśmy wielu wspaniałych wolontariuszy. Widziałam studentki, które były wyznaczone na określone godziny, ale potem przychodziły już tylko dlatego, że chciały. Odnalazły w Namiocie swoje miejsce. Przychodzili młodzi, starsi, ludzie związani ze środowiskami typowo modlitewnymi, tylko po to, by pomóc w sprzątaniu czy rozdawaniu herbaty. Szesnastolatek z Igołomi dojeżdżał do nas codziennie, by pomóc. Wielu krakowskich emerytów przychodziło, żeby pomóc albo po prostu pobyć i porozmawiać. Ludzka dobroć nie ma granic.
Teresa, organizator

5. Otrzymasz wdzięczność, której nie da się wyrazić słowami
Wyszedłem z zakładu karnego. Spędziłem od 5 listopada kilka dni na ulicy. Z początku w namiocie wydawało mi się dziwnie. Ale troszkę dłużej poczułem się bardzo dobrze. A zwłaszcza dużo pomogła mi modlitwa. Drugą ważną sprawą była też rozmowa z wolontariuszem. Bo to nie chodzi o to, że się przyjdzie i się przebierze tak „z zewnątrz”. To co się ma w środku, trzeba wypowiedzieć. Bo jak tego się nie wypowie, trzyma się w sobie to jednak się kumuluje, zbiera się w sobie. A jak się komuś wszystko powie, to jest lżej na sercu. Dziękuję.
Michał, bezdomny

 


 

Aby zgłosić chęć pomocy przy organizacji 2. ŚDU, prosimy wypełnić formularz znajdujący pod adresem:  http://bit.ly/SDUwolontariat

Więcej informacji o wolontariacie znajduje się TUTAJ.

Dar

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”.
(Mk 10, 17-30)

Co zrobić, by osiągnąć życie wieczne? Jak żyć, żeby być zbawionym? Jakich dokonywać wyborów, żeby być szczęśliwym? Te pytania bardzo często zadajemy sobie w życiu. Takie pytanie postawił dzisiaj Jezusowi pewien człowiek – to może być każdy z nas, a zamiast stwierdzenia „pewien człowiek” – moje, twoje imię.

Ten człowiek tak jak często my – myślał, że na zbawienie, szczęście, życie wieczne itd. mogę sobie zarobić. Przestrzeganie przykazań, zachowywanie postów, a jeszcze bycie po prostu dobrym człowiekiem – że to wystarczy. Z drugiej strony jest to nie lada wyzwanie, by żyć tak na serio i w 100% jak ten pewien człowiek. On wszystkiego przestrzega, nie jest wybiórczym wierzącym, tak może moglibyśmy powiedzieć – niedzielnym czy świątecznym katolikiem. On przestrzega wszystko. Wszystkim żyje na serio. I co słyszy od Jezusa? To jeszcze za mało, to nie wystarcza do zbawienia. Otrzymuje więc zadanie, by iść i sprzedać wszystko, co ma, a zarobione pieniądze oddać tym, którzy nic nie mają i nie są mu w stanie jak podziękować – nie będzie miał nawet za to cegiełki na murze ofiarodawców, nie powiedzą o nim w mediach – nikt o tym nie będzie wiedział, a może nawet to co rozda, na co pracował całe życie, pójdzie w marnotrawstwo i dopiero wtedy, gdy nic nie będzie miał, będzie miał skarb w niebie. Dopiero wtedy, gdy niczym nie będzie się mógł pochwalić, będzie najbogatszym człowiekiem na świecie. Nie mając nic i nie będąc na świeczniku z powodu bogactwa, będzie mógł prawdziwie żyć.

Jezus nie potępia bogatych, ale pokazuje, że każde dobro (popatrz – dobro!), mój dobytek, skarb itd. może mi przysłonić Boga. Tak można być też biednym i Boga nie widzieć. Można ze swojej biedoty, ubóstwa, choroby też uczynić skarb. Najbogatszym jestem wtedy, gdy widzę, że to wszystko, co mam to jest dar od Boga. Najszczęśliwszym jestem wtedy, gdy nie muszę wszystkiego mieć i nic mi się nie należy, ale przyjmuje wszystko, czym obdarowuje mnie dobry Bóg. Najwięcej mam wtedy, gdy potrafię oddać to co mam.

Jezus też nie chce mi niczego zabrać. Bóg nie jest złodziejem. Jeżeli mnie zaprasza do oddania wszystkiego, to chce mnie uczynić dopiero wtedy prawdziwie wolnym człowiekiem i wtedy obdarować darami. Ten, kto potrafi zrezygnować dla Jezusa z tego co ma, otrzyma jeszcze więcej – stokrotnie więcej. Kto zostawi grzech, ale też wszystko, co sprawia, że sam siebie ubóstwia i nie widzi (nie potrzebuje już Boga), otrzyma więcej. Kto potrafi pójść za Nim, ten dojdzie dalej i będzie miał stokroć więcej – sióstr, braci, domów. Bardzo mocno odkrywam to w swoim życiu jako redemptorysta. Mocno doświadczam tego jako ksiądz słysząc od wielu, którym towarzyszę – nasz dom jest twoim domem. To nie moja zasługa, tylko Jego dar. Trzeba tak mało, a może aż tak dużo. Dla człowieka to za trudne, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

o. Marek Krzyżkowski CSsR
rzecznik prasowy 2. ŚDU

 


 

Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Wolontariat podczas 2. ŚDU

Ubiegłoroczne obchody Światowego Dnia Ubogich cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców Krakowa, osoby w kryzysie bezdomności uzyskały realną pomoc, a dla wielu ŚDU okazał się impulsem do stałego zaangażowania w wolontariat.

Wzorem ubiegłego roku zapraszamy do włączenia się w wolontariat w Namiocie Spotkań na Małym Rynku w dniach 14–18 listopada. Namiot będzie przestrzenią rozmów i spotkań przy wspólnym stole, występów artystycznych, porad specjalistów i warsztatów.

Aby zgłosić chęć pomocy, prosimy wypełnić formularz znajdujący pod adresem:  http://bit.ly/SDUwolontariat

Wolontariuszy zapraszamy do zaangażowania w pięciu obszarach:

1. Gospodarz Namiotu Spotkań

zadania:
• zapraszanie przechodniów do Namiotu Spotkań,
• rozmawianie z Gośćmi namiotu,
• odpowiadanie na potrzeby Gości i wskazywanie im stanowiska, przy którym uzyskają pomoc,
• bieżąca pomoc przy stanowiskach w Namiocie.

2. Obsługa Punktu Informacyjnego

zadania:
• informowanie o działaniach i wydarzeniach w trakcie Światowego Dnia Ubogich, zarówno w obrębie Namiotu Spotkań, jak i poza nim,
• zachęcanie do korzystania z materiałów informacyjnych od wspólnot biorących udział w Światowym Dniu Ubogich.

3. Obsługa bufetu

zadania:
• obsługa Gości Namiotu Spotkań,
• poczęstunek kawą, herbatą i ciastkiem.

4. Grupa Planty

zadania:
• zapraszanie osób ubogich do Namiotu Spotkań z miejsc gdzie się gromadzą (Planty, Rynek Podgórski…),
• rozdawanie kanapek.

5. Posługa modlitwą wstawienniczą w Namiocie Spotkań

kontakt w sprawie posługi modlitwą wstawienniczą: krysia.szalom@wp.pl

 

Przed rozpoczęciem obchodów odbędzie się spotkanie organizacyjne dla wolontariuszy, w późniejszym terminie będziemy informować o jego dacie i miejscu.

Pytania dotyczące wolontariatu prosimy kierować na adres e-mail: wolontariatsu@gmail.com

Modlitwa, która burzy mury

Modlitewne Jerycho rozpocznie obchody 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Siedmiodniowa modlitwa w intencji ubogich będzie duchowym przygotowaniem do ŚDU oraz modlitewnym wsparciem akcji.

Całodobowa modlitwa przed Najświętszym Sakramentem rozpocznie się 11 listopada w kościele św. Barbary w Krakowie podczas Mszy świętej o godz. 20.00 i potrwa do 17 listopada – Główną intencją będzie modlitwa o miłość, która nie pozostaje głucha na wołanie ubogiego, lecz kocha czynem i prawdą. Będzie to modlitwa za biednych, cierpiących i ubogich z Archidiecezji Krakowskiej – wyjaśnia Krystyna Sobczyk z Sekretariatu ds. Nowej Ewangelizacji w Archidiecezji Krakowskiej.

W ubiegłym roku kościół św. Barbary stał się miejscem duchowego wsparcia dla organizatorów, wolontariuszy i wszystkich gości. Modlitwa prowadziła do przełamywania wewnętrznych barier – Podczas ubiegłorocznych obchodów Światowego Dnia Ubogich zauważyłam, że często nie umiemy rozmawiać z ludźmi o ich trudnej sytuacji w taki sposób, żeby ich nie zranić. Wiele osób szło z tym problemem właśnie na adorację do kościoła św. Barbary – wspomina Krystyna Sobczyk – Kiedy przychodzimy do Pana Jezusa i przedstawiamy Mu nasze problemy, to On daje nam łaskę, wspiera nas swoją mądrością. Przelewa w nasze serca Jego uczucia, empatię. Uczy nas łatwości podchodzenia do ubogich, tak jak robił to On. Warto więc w czasie przygotowań i przebiegu ŚDU choć na chwilę wstąpić do kościoła św. Barbary – mówi.

Do prowadzenia modlitwy podczas Jerycha zaproszone są wspólnoty, ruchy, stowarzyszenia, wspólnoty klasztorne, parafie, klerycy seminariów duchownych Archidiecezji Krakowskiej – Uczestnicząc w Jerychu razem z biednymi i ubogimi, burzymy mur między nami i tworzymy jedność. W tamtym roku ta jedność była bardzo widoczna, to było coś pięknego – mówi Krystyna Sobczyk.

Chęć udziału w modlitwie oraz posługi modlitwą wstawienniczą w „Namiocie Spotkań” należy zgłaszać na adres: krysia.szalom@wp.pl

 

***

„Jerycho” jest cykliczną akcją modlitewną organizowaną przez Sekretariat ds. Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Krakowskiej. Nazwa wydarzenia nawiązuje do biblijnego zdobycia miasta Jerycha przez Izrael. Idea „Jerycha” zrodziła się podczas pierwszego wydarzenia ewangelizacyjnego na stadionie Cracovii, zorganizowanego przez Sekretariat ds. Nowej Ewangelizacji w Archidiecezji Krakowskiej. Pierwsze „Jerycho” miało miejsce w kościele św. Katarzyny u Ojców Augustianów na Kazimierzu, później odbywało się przed większymi wydarzeniami ewangelizacyjnymi w Krakowie, takimi jak „Jestem w Hucie” czy z okazji jubileuszu 50-lecia działalności Odnowy w Duchu Świętym.

 

Fot. Wspólnota Chrystus w Starym Mieście

Zmniejszyć dystans

Wówczas Jezus rzekł do nich: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg «stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem». A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”.

Mk 10,2-12

„Kiedy przestajecie na siebie patrzeć, nie powinno wtedy być ostrzeżenia? Czy ktoś nie powinien wtedy powiedzieć »Uwaga!« ?! Bo myślisz sobie, ze mną i z nami jest w porządku, a potem się odwracacie i widzicie między sobą dystans…”. Tymi słowami Anthony Minghella zaczyna jeden ze swoich ostatnich filmów „Rozstania i powroty”, ale nie miało być o filmie. Chociaż nie trudno oprzeć się wrażeniu, że to przez owy dystans, brak porozumienia, współodczuwania ludzie tak często się ranią i krzywdzą. Dzisiejsza Ewangelia mówi wprost – mężczyzna łącząc się z kobietą tworzą jedno ciało, jednak czy jest ono na tyle silne, by przetrwać zawirowania losu?

Na początku zwykle jest euforia, emocje, wielka miłość. Jednak cała sztuka w tym, by kiedy przyjdą trudniejsze momenty, przejść razem przez tę burzę. Ale czasem tak trudno znaleźć nam chwilę, by się zatrzymać, by porozmawiać ze sobą, pobyć – nie potrzeba wcale wielkich słów. Niestety często odpuszczamy, szukamy czegoś na zewnątrz, uciekamy od szczerej rozmowy, bo tak łatwiej. Ranimy się tak bardzo wzajemnie. A czasem wystarczy tak niewiele. Zapominamy o prostych słowach „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję”, nie wspominając już o wyznaniu uczuć. W momencie euforii, uniesienia, kryzysu, ludzie są w stanie powiedzieć sobie wszystko, ale czy to oto tak naprawdę chodzi w relacjach międzyludzkich ?

Wiele lat temu, będąc w jednej ze śląskich noclegowni, podszedł do mnie Pan Piotr i poprosił o rozmowę. Z pozoru silny, dobrze zbudowany mężczyzna, jak się okazuje doktor filozofii (o ironio), a rozkleił się przede mną jak dziecko. Opowiedział mi o swoim małżeństwie, o kryzysie, o tym, że nie wystarczyło im czasu i odwagi na szczerą rozmowę. Pojawił się alkohol, wzajemne pretensje, długi aż wreszcie – rozstanie. Odszedł do innej kobiety, która finalnie zostawiła jego. Jeszcze bardziej popadł w nałóg, stracił rodzinę, pracę, mieszkanie, przyjaciół. Zapytałam go, dlaczego nie rozmawiał z żoną? Nie walczył o te relacje? Opuścił znacząco głowę i powiedział, że nie chciał kolejnej awantury, pretensji, wolał odejść do innej, która nie pytała, nie wymagała. Jednak teraz, z perspektywy czasu, bardzo tego żałuje, nawet próbował wszystko naprawić, ale żona zmarła kilka lat temu.

Ksiądz Twardowski powiedział kiedyś „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Zwykle doceniamy kogoś lub coś gdy już to stracimy, ale czy to zawsze musi być regułą? Często relacja kobiety i mężczyzny przypomina spotkanie dwóch niewidomych, którzy udają, że widzą. Ze strachu, by nie objawić tego co czujemy, jacy jesteśmy naprawdę. Zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkanie naszego życia. A niektóre zdarzają się tylko raz.


Julia Bromberek

rzecznik prasowy 2. ŚDU


Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Znamy datę i program 2. ŚDU

Zapraszamy do uczestnictwa w obchodach 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej, które odbędą się od 11 do 18 listopada 2018.

Papież Franciszek w Orędziu na 2. ŚDU wskazał, że podczas pierwszego Światowego Dnia Ubogich wiele osób na całym świecie odnalazło ciepło domu, doświadczyło radości ze spotkania przy wspólnym posiłku i solidarności tych, którzy zechcieli podzielić się stołem w prosty i braterski sposób. „Chciałbym, aby również w tym roku i w przyszłości Dzień ten był świętowany pod znakiem radości z nowo odkrytej rzeczywistości bycia razem. Modlitwa we wspólnocie i dzielenie się posiłkiem w niedzielę to doświadczenia, które wprowadzają nas na nowo do pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej” – pisze Papież Franciszek. Hasłem tegorocznego spotkania, które w tym roku przypada 18 listopada, będą słowa Psalmu 34: „Oto biedak zawołał, a Pan go wysłuchał”.

Idąc za wezwaniem Papieża Franciszka oraz doświadczeniem spotkania w minionym roku, obchody 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej będą trwały tydzień i rozpoczną się już w niedzielę 11 listopada. Tego dnia w kościele św. Barbary w Krakowie o godz. 20.00 rozpocznie się Modlitewne Jerycho – całodobowa modlitwa przed Najświętszym Sakramentem w intencji naszych ubogich Braci i Sióstr, prowadzona przez wspólnoty, społeczności i instytucje z terenu całej Archidiecezji. Modlitewne Jerycho, podobnie jak w ubiegłym roku, będzie stanowić duchowe zaplecze akcji. Siedmiodniowa adoracja Najświętszego Sakramentu zakończy się 17 listopada Mszą świętą o godz. 20.00.

Centralnym punktem spotkań w czasie 2. ŚDU będzie otwarty od 14 listopada Namiot Spotkań na Małym Rynku w Krakowie. W namiocie odbędzie się szereg inicjatyw organizowanych przez różne instytucje na co dzień pomagające osobom ubogim i bezdomnym: warsztaty, świetlica, porady, pokazy filmowe, występy na scenie, metamorfozy (ul. Smoleńsk 4), pomoc medyczna (ul. Sienna 5). Od czwartku 15 listopada w Bazylice Mariackiej będą odbywać się rekolekcje skierowane do wszystkich archidiecezjan, które poprowadzi ks. Jacek Krzemień, kapelan Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia.

Centralnym punktem obchodów 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej będzie wspólna Msza święta, która odbędzie się 18 listopada o godz. 13.00 w Bazylice Mariackiej, pod przewodnictwem Abp. Marka Jędraszewskiego. Po Mszy świętej w Namiocie Spotkań na Małym Rynku odbędzie się wspólny posiłek i rozesłanie.

Szczegółowy program obchodów można znaleźć w zakładce program. Więcej informacji można uzyskać pod adresem: sekretariat@diecezja.krakow.pl

Z sercem pełnym miłości

Wiemy dobrze, że Mojżesz był napełniony Duchem Pańskim. Dzisiejsze czytanie mówi nam, że Bóg wziął z jego ducha i napełnił nim siedemdziesięciu starszych Izraela. Niestety dwóch spośród starszych, Eldad i Medad, nie znajdowało się razem ze wszystkimi, kiedy to się wydarzyło. To jednak nie powstrzymało Boga. Ku zaskoczeniu wszystkich duch prorocki zstąpił również na Eldada i Medada, chociaż pozostali w obozie. Słysząc tę wiadomość, Mojżesz stwierdził: „Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!” (Lb 11,29).

Podobną historię znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii. Jan mówi do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami”. Apostołowie surowo osądzili człowieka, który próbował wprawdzie wypełniać wolę Boga, ale nie tak jak oni by tego oczekiwali. Jednak Jezus odpowiedział: „Przestańcie zabraniać mu (…) Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami” (Mk 9, 39). W obu tych historiach Bóg działał inaczej, niż się tego spodziewali ludzie wokół Niego.

Wierzymy, że także dziś Duch Święty zstępuje na każdego ochrzczonego, który przyjmuje Jezusa przez wiarę – także na ubogich i najmniejszych sług Pana. Jak powiedział Piotr: „Dla was jest obietnica i dla dzieci waszych i dla wszystkich, którzy są daleko” (Dz 2,39). To „daleko” obejmuje także nas. Podobnie jak Mojżesz, starsi Izraela, Apostołowie i człowiek upominany przez Jana, otrzymaliśmy Ducha Świętego, który w nas zamieszkuje. My także mamy być prorokami.

Być dziś prorokiem nie znaczy wołać na pustkowiu, jak to robił Jan Chrzciciel. Nie oznacza przemawiać do królów i książąt, jak robili to Jeremiasz i Amos. Prorok to ktoś, kto niesie światu Jezusa i Jego słowa. To właśnie jest naszym zadaniem. Jezus prosi, byśmy dawali świadectwo o Jego miłosierdziu, dobroci i zbawieniu. I abyśmy robili to z sercem pełnym Jego miłości, i potrafili je okazywać tym najuboższym, którzy jako pierwsi czekają na naszą miłość.

oprac. Krystyna Sobczyk (za: Słowo wśród nas)


Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Metamorfozy – początek zmian

Metamorfozy zapoczątkowane podczas 1. ŚDU mają swoją kontynuację. Dotychczas odbywały się co dwa miesiące w siedzibie Arcybractwa Miłosierdzia – od 18 września siedzibą akcji będą pomieszczenia udostępnione przez Dzieło Pomocy św. Ojca Pio przy ul. Smoleńsk.

Podczas metamorfoz osoby w kryzysie bezdomności mogą skorzystać z darmowej usługi fryzjerskiej. Osoby bezdomne nie posiadają stałego dostępu do łaźni, dlatego nie są w stanie wystarczająco zadbać o swój wygląd zewnętrzny, co utrudnia codzienne życie i podjęcie kroku pójścia po zmianę – np. przystąpienie do rozmowy o pracę.

W inicjatywie „Metamorfozy” od samego początku bierze udział jeden z najbardziej znanych krakowskich fryzjerów — Tomasz Karcz, który zabiera ze sobą zawsze grupę uczniów. Z „Metamorfoz”, które odbyły się we wtorek 18 września, skorzystało około osiemdziesięciu osób.

„Metamorfozy” będą odbywały się cyklicznie w siedzibie Dzieła Pomocy św. Ojca Pio przy ul. Smoleńsk oraz podczas obchodów 2. ŚDU w Archidiecezji Krakowskiej.


fot. Ewa Korbut/ Dzieło Pomocy św. Ojca Pio
Zobacz jak wyglądały metamorfozy podczas 1. ŚDU >>TUTAJ.

Pro­gram dzia­ła­nia wspól­no­ty chrze­ści­jan

Jezus usiadł, przy­wo­łał Dwu­na­stu i rzekł do nich: Jeśli ktoś chce być pierw­szym, niech będzie ostat­nim ze wszyst­kich i słu­gą wszyst­kich (Mk 9,35).

Jezus od ośmiu wie­ków, w tej­że kra­kow­skiej świą­ty­ni poświę­co­nej Jego Mat­ce, przy­wo­łu­je nas — uczniów, i co poko­le­nie woła, wła­ści­wie powta­rza cier­pli­wie te wła­śnie sło­wa: jeśli ktoś chce być pierw­szym, niech będzie ostat­nim ze wszyst­kich i słu­gą wszyst­kich. To swo­isty pro­gram dzia­ła­nia wspól­no­ty chrze­ści­jan, któ­ry dla nas jest ele­men­tem zasad­ni­czym, jak­by kodem DNA, naszą toż­sa­mo­ścią. Odkry­wa­my ten kod życia wspól­ne­go w dzi­siaj usły­sza­nym Sło­wie.

Po pra­wie 100 latach od odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści naszej Ojczy­zny, po 100 latach od uwol­nie­nia się od obcią­żeń zabor­ców, sta­je­my z dzięk­czy­nie­niem przed Synem Bożym — Sło­wem i wie­rzy­my, że gdy­by nie ten duch służ­by i poświę­ce­nia zaszcze­pio­ny w nie­któ­rych z nas w prze­szło­ści, nie było­by naszej wol­no­ści, roz­wo­ju kul­tu­ry pol­skiej i trwa­nia pięk­na zwy­cza­jów do dzi­siaj. Pro­gram ofia­ry i służ­by, bez­in­te­re­sow­nej pra­cy, wsz­cze­pio­ny przez Ewan­ge­lię w ludzi, zadzia­łał napraw­dę i obja­wił się w dzie­le odzy­ski­wa­nia samo­rząd­no­ści Pola­ków. I to oby­wa­te­le tej zie­mi i ich odnie­sie­nie słu­żeb­ne dla naro­du sta­no­wi­ły zaczyn i pro­gram pierw­szych dni wol­no­ści. Dzię­ku­je­my dziś Bogu za nich! Za pierw­sze­go żoł­nie­rza II Rzecz­po­spo­li­tej, socja­li­stę, mar­szał­ka Józe­fa Pił­sud­skie­go, za poli­ty­ka wizjo­ne­ra naro­do­we­go Roma­na Dmow­skie­go, arty­stę-pia­ni­stę i jed­no­cze­śnie amba­sa­do­ra nie­pod­le­gło­ści Igna­ce­go Jana Pade­rew­skie­go, za przy­wód­cę III Powsta­nia Ślą­skie­go, cha­de­ka Woj­cie­cha Kor­fan­te­go, oraz ludo­wca z Mało­pol­ski, twór­cę świa­do­mo­ści patrio­tycz­nej wśród chło­pów Win­cen­te­go Wito­sa oraz za tylu innych boha­te­rów nie­pod­le­gło­ści. Ludzi z róż­nych stron. Oni nauczy­li się dobrze natu­ry wol­no­ści i służ­by. Jeśli trze­ba, byli goto­wi za wol­ność cier­pieć, ofia­ro­wać innym swój czas bez zapła­ty. Choć pew­nie róż­ni­li się poglą­da­mi, mie­li swo­je wady i grze­chy, to napro­wa­dzi­li nas na dro­gi wol­no­ści i suwe­ren­no­ści Ojczy­zny. Bo umie­li słu­żyć.

Być słu­gą. Być dla. Bez­in­te­re­sow­nie. To wiel­ki pro­gram Jezu­sa. Pro­gram dla rodzi­ny, szko­ły, uni­wer­sy­te­tu, małej wspól­no­ty, mia­sta, naro­du. Być mini­strem (łac. mini­ster zna­czy słu­ga), dia­ko­nem (co po grec­ku zna­czy słu­ga), po pro­stu być mądrym słu­gą to wiel­kie zada­nie dla matek i ojców, nauczy­cie­li, duchow­nych, arty­stów, urzęd­ni­ków, samo­rzą­dow­ców i par­la­men­ta­rzy­stów. To zada­nie dosię­ga wszyst­kich sta­nów i pro­fe­sji. Nie szu­kać swe­go, lecz słu­żyć. To jest praw­dzi­wa dro­ga i pro­gram wol­no­ści tej zie­mi, któ­ry kon­ty­nu­uje­my.

Ostat­nio wpi­sa­li się w ten pro­gram służ­by fry­zje­rzy Kra­ko­wa. Może­my być z nich dum­ni. Naj­lep­si kra­kow­scy fry­zje­rzy pomo­gli oso­bom bez­dom­nym przejść… meta­mor­fo­zę. Ofe­ro­wa­li, oczy­wi­ście za dar­mo, usłu­gę dla osób bez­dom­nych, nie mają­cych sta­łe­go dostę­pu do łaź­ni, nie będą­cych w sta­nie wystar­cza­ją­co zadbać o swój wygląd zewnętrz­ny. Przy­kry zapach, prze­tłusz­czo­ne, nie­zad­ba­ne wło­sy, nie­ogo­lo­na twarz — to wszyst­ko prze­szka­dza­ło. W ini­cja­ty­wie „Meta­mor­fo­zy” od same­go począt­ku bie­rze udział jeden z naj­bar­dziej zna­nych kra­kow­skich fry­zje­rów — Tomasz, któ­ry zabie­ra ze sobą zawsze gru­pę uczniów. Z „Meta­mor­foz”, któ­re odby­ły się we wto­rek, 18 wrze­śnia, sko­rzy­sta­ło oko­ło osiem­dzie­się­ciu osób. Pro­fe­sjo­nal­ni fry­zje­rzy zro­zu­mie­li, że Nie­pod­le­gła Pol­ska to nie mury i zasie­ki, ale dło­nie wycią­gnię­te w geście pomo­cy, służ­by i miło­ści, jed­ni ku dru­gim.

Taka posta­wa, wska­za­na rów­nież przez św. Jaku­ba w liście z dru­gie­go czy­ta­nia, peł­na miło­sier­dzia i dobrych owo­ców, wol­na od wzglę­dów ludz­kich i obłu­dy (Jk 3,17) niech sta­nie się waż­nym memen­to tej Eucha­ry­stii. Pamię­taj­my też o wiel­kiej otwar­to­ści wyni­ka­ją­cej z poję­cia Pol­ska. Uczył tego św. Jana Paweł II. Niech sło­wa naj­więk­sze­go Mało­po­la­ni­na z książ­ki „Pamięć i toż­sa­mość” wska­żą nam dro­gę na cały następ­ny czas. Pisał on tak: Histo­rycz­nie pol­skość ma za sobą bar­dzo cie­ka­wą ewo­lu­cję. Takiej ewo­lu­cji nie prze­szła praw­do­po­dob­nie żad­na inna naro­do­wość w Euro­pie. Naprzód, w okre­sie zra­sta­nia się ple­mion Polan, Wiślan i innych, to pol­skość pia­stow­ska była ele­men­tem jed­no­czą­cym: rzec by moż­na, była to pol­skość „czy­sta”. Potem przez pięć wie­ków była to pol­skość epo­ki jagiel­loń­skiej: pozwo­li­ła ona na utwo­rze­nie Rze­czy­po­spo­li­tej wie­lu naro­dów, wie­lu kul­tur, wie­lu reli­gii. Wszy­scy Pola­cy nosi­li w sobie tę reli­gij­ną i naro­do­wą róż­no­rod­ność. Sam pocho­dzę z Mało­pol­ski, z tere­nu daw­nych Wiślan, sil­nie zwią­za­nych z Kra­ko­wem. Ale nawet i tu, w Mało­pol­sce — może nawet w Kra­ko­wie bar­dziej niż gdzie­kol­wiek — czu­ło się bli­skość Wil­na, Lwo­wa i Wscho­du. Nie­zmier­nie waż­nym czyn­ni­kiem etnicz­nym w Pol­sce była tak­że obec­ność Żydów. Pamię­tam, iż co naj­mniej jed­na trze­cia moich kole­gów z kla­sy w szko­le powszech­nej w Wado­wi­cach to byli Żydzi. W gim­na­zjum było ich tro­chę mniej. Z nie­któ­ry­mi się przy­jaź­ni­łem. A to, co u nie­któ­rych z nich mnie ude­rza­ło, to był ich pol­ski patrio­tyzm. A więc pol­skość to w grun­cie rze­czy wie­lość i plu­ra­lizm, a nie cia­sno­ta i zamknię­cie.

Te sło­wa sta­wia­ją nas we wła­ści­wym hic et nunc, wła­ści­wej per­spek­ty­wie na tej Eucha­ry­stii. Bo to Pan Jezus „sie­dzi” tutaj wśród nas i naucza o służ­bie, a nie my Go naucza­my. To bez Jego Sło­wa i Ofia­ry nie będzie­my  w peł­ni chrze­ści­ja­na­mi i zdol­ny­mi do naj­więk­szej miło­ści Ojczy­zny Pola­ka­mi. On sam dał nam pro­gram służ­by dla wol­no­ści i bez­in­te­re­sow­nej ofia­ry. Pil­nuj­my tego w naszej Pol­sce! Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/
za: www.mariacki.com

Powołani do szczególnej misji

«Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich» Mk 9, 35

Jezus Zbawiciel stał się sługą i dał nam przykład. W Kościele wśród 7 sakramentów mamy dwa nazywane „służebne”, są to: małżeństwo i kapłaństwo. Osobą, która dzisiaj szczególnie pomaga nam odkryć to nasze powołanie do służby jest św. Ojciec Pio, który 50 lat temu odszedł do Pana. Święty kapłan, spowiednik, duszpasterz. W konfesjonale zaradzał największej biedzie człowieka tj. grzechom i słabościom. Tak pisał w trosce o tych biedaków i grzeszników: „Jakże bardzo podobałoby się Bogu, gdyby te biedne stworzenia opamiętały się i naprawdę wróciły do Niego!”.

Niech św. Ojciec Pio wstawia się za nami w modlitwie i przypomina o tym, że każdy z nas zgodnie ze swoim powołaniem powołany jest do służby Bogu i człowiekowi. On służył w konfesjonale, przy ołtarzu i na modlitwie osobistej w chórze zakonnym. Aby służyć trzeba samemu być blisko Pana przez regularną spowiedź i karmienie się Jego Ciałem. Prosimy Cię Duchu Święty prowadź nas na drogach naszego powołania i daj nam poznać jaka jest moja misja i służba we wspólnocie Kościoła, o której mówił Ojciec Pio: „Po Chrystusie najbardziej kocham Jego Kościół!”.

br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap


Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.