Dziękuję

Podszedł podzielić się swoim szczęściem, ze łzami w oczach opowiadając co przeżył w ostatnim czasie. Chciał po prostu podziękować za pomoc. Przeczytajcie krótką opowieść Michała, który przyszedł do Namiotu Spotkań i zyskał coś bardzo cennego.

Wyszedłem z zakładu karnego. Spędziłem od 5 listopada kilka dni na ulicy. Chodziłem, szukałem pomocy, ale mi się nie udawało. Dzięki temu, że w pierwszy dzień przyszedłem tutaj, do Namiotu Spotkań, dostałem ulotki, siostry się jeszcze pomodliły ze mną, na następny dzień załatwiłem sobie gdzie można się wykąpać, gdzie można dostać ciuchy, wszystko. A dzisiaj byłem w następnym miejscu, załatwiłem sobie bilet, jutro między 8 a 10 mam go sobie odebrać, jadę do siebie, do domu.

Z początku wydawało mi się tu dziwnie. Ale troszkę dłużej poczułem się bardzo dobrze. A zwłaszcza dużo pomogła mi ta modlitwa. Drugą ważną sprawą była też rozmowa z wolontariuszem. Bo to nie chodzi o to, że się przyjdzie i się przebierze tak „z zewnątrz”. To co się ma w środku, trzeba wypowiedzieć. Bo jak tego się nie wypowie, trzyma się w sobie to jednak się kumuluje, zbiera się w sobie. A jak się komuś wszystko powie, to jest lżej na sercu.

Jutro będę wiedział o której mam autobus. I przyjdę tu jeszcze na kawę. Dziś byłem też na Mszy świętej. Pan Bóg jednak czuwa nade mną.

Dziękuję.

 

Michał, uczestnik ŚDU

Spotkanie z fotografią

We wtorkowe południe, w pomieszczaniach przy ulicy Stolarskiej, odbyły się warsztaty fotograficzne z udziałem osób ubogich oraz wolontariuszy. Zdjęcia zrobione podczas warsztatów, będzie można obejrzeć od czwartkowego wieczoru do niedzieli na specjalnie przygotowanej wystawie w Namiocie Spotkań.

Warsztaty fotograficzne odbyły się w kilkuosobowej grupie uczestników i wolontariuszy. Na początku spotkania prowadzący przeprowadzili część teoretyczną, podczas której pokrótce opowiedzieli historię fotografii, aparatu fotograficznego, a także zaprezentowali zdjęcia znanych i cenionych fotografów – Te zdjęcia wywarły na mnie duże wrażenie. Tak właśnie dowiedziałem się, kiedy powstało pierwsze zdjęcie. Dowiedziałem się także, że aparat cyfrowy został oddany do użytku w roku 1975 r., a ja myślałem, że ta nowość ma 10, góra 15 lat! – mówi Zdzisław, jeden z uczestników warsztatów. Następnie rozpoczęła się część praktyczna – fotografowanie martwej natury, eksperymentowanie ze światłem, z różnymi materiałami, specjalnym tłem. Dodatkowo, po ćwiczeniach, uczestnicy warsztatów udali się w plener, fotografując ludzi, naturę, budynki.

Jak opowiadają wolontariusze, spotkaniu podczas warsztatów towarzyszyła niezwykła atmosfera – Podczas naszego spotkania wytworzyła się fajna, kameralna, przyjacielska atmosfera, pełna rozmów, radości i zabawy – opowiada Katarzyna Olczyk, jedna z prowadzących warsztaty. Atmosfera wytworzona podczas wspólnej nauki fotografii, była także dostrzeżona i doceniona przez uczestników warsztatów – Atmosfera była piękna, każda chwila była dobrze wykorzystana – mówi Zdzisław – Ale tu też trzeba podkreślić, że podejście i zaangażowanie całej załogi było po prostu doskonałe. Cieszę się, że coś takiego przeżyłem.

Po obejrzeniu zdjęć powstałych w plenerze, organizatorzy warsztatów zaznaczają, że zdjęcia wykonane przez osoby ubogie, w niesamowity sposób oddają ich wrażliwość – Wśród zdjęć są również bardzo mocne prace, które są wyrazem otwarcia się i opowiedzenia o sobie. Szczególnie jedna z uczestniczek pokazała, że fotografia ją wyraża, a obraz który sama stworzyła, pokazuje jej życie – mówi Katarzyna Olczyk. Z wykonanych zdjęć powstanie wystawa, którą będzie można zobaczyć w Namiocie Spotkań od czwartku do niedzieli – Co znaczy dla mnie wystawa moich fotografii? To był mój wysiłek, uważam, że przez te zdjęcia buduję siebie i innym też pomogłem. Całe Światowe Dni Ubogich to historyczne wydarzenie, bo tego nie mamy na co dzień, będzie ono też procentowało później – podsumowuje Zdzisław.

Efekty warsztatów będzie można obejrzeć podczas wystawy w Namiocie Spotkań od czwartkowego wieczoru do niedzieli.

Oprac. Zofia Świerczyńska

Fot. Klaudia Kaszyca

Transmisja rekolekcji „Ubogi niech do mnie przyjdzie”

W Bazylice Mariackiej w dniach 16-19 listopada (czwartek-niedziela), odbędą się rekolekcje dla Krakowa i Archidiecezji „Ubogi niech do mnie przyjdzie”, prowadzone przez ks. Mirosława Toszę i wspólnotę Betlejem. Transmisję ze spotkania przeprowadzi Pallotyńskie Radio Ewangelizacyjne Pallotti.FM

Plan Transmisji:

16 listopada (czwartek), godz. 18.30
17 listopada (piątek), godz. 18.30
18 listopada (sobota), godz. 18.30
19 listopada (niedziela), godz. 10.00

Transmisja na stronie radia www.pallotti.fm (kanał 1 – główny) oraz w aplikacji Pallotti.FM na androida oraz na platformie tunein.com

W krakowskich szkołach trwają katechezy o pomocy ubogim

– Słuchajcie uważnie, nawet ja dowiedziałam się nowych rzeczy o pomocy potrzebującym – zwróciła się na początku katechezy do swoich uczniów siostra Halina, katechetka jednego z krakowskich liceów. Katecheza to jeden z elementów obchodów I Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej.

Specjalny konspekt lekcji na temat pomocy ubogim został rozesłany do wszystkich szkół ponadgimnazjalnych w archidiecezji krakowskiej. Część szkół, idąc o krok dalej, zaprosiła pracowników instytucji pomocowych, by opowiedzieli o swojej codziennej pracy z osobami bezdomnymi. Jedną ze szkół, którą odwiedzą jest XIII liceum ogólnokształcące im. Bohaterów Westerplatte. Pracownicy Dzieła Pomocy św. Ojca Pio przeprowadzą tam zajęcia z aż 16 klasami. Wszystko po to, aby jak najwięcej młodych ludzi mogło usłyszeć o ŚDU i poczuło, że sami również mogą pomagać osobom bez domu i ubogim.

Podczas lekcji pracownicy dzielą się przede wszystkim doświadczeniem pracy z osobami bezdomnymi, opowiadając konkretne ludzkie historie. Dzięki temu uczniowie mogą poczuć, że nie są to już bezimienne osoby mijane na Plantach, a panie i panowie z imieniem i indywidualna historią, która przez różne zawirowanie zaprowadziła ich na ulicę.

– Kiedy przytaczałam konkretne historie – pana Krzysztofa, pani Kingi czy pana Jurka – widziałam, że budzą duże zainteresowanie uczniów. Niektórzy zadawali rzeczywiście trafne, głębokie pytania. Już zrodziły się także pomysły na szkolne akcje charytatywne! – relacjonuje Ewa Korbut z Dzieła Pomocy, która już we wtorek 14 listopada poprowadziła kilka katechez w XIII LO. Większość z uczniów jest w stanie wymienić miejsca, gdzie widuje osoby bezdomne. – Po chwili rozmowy licealiści sami widzą, ile stereotypów jest w naszym myśleniu o osobach ubogich i bezdomnych oraz jak to może być dla nich krzywdzące – zauważa Ewa Korbut.

Każdy z uczniów w odwiedzanych szkołach otrzymuje ulotkę z konkretnymi możliwościami zaangażowania się w pomoc osobom potrzebującym. Wolontariat, zbiórki odzieży, udział w biegach w biegach czy śledzenie mediów społecznościowych mogą być impulsem do zauważania osób ubogich.

Do przeprowadzania katechezy zachęcamy wszystkich katechetów. Można to zrobić zarówno przed przypadającym 19 listopada Świętem Ubogich, jak i w tygodniu po obchodach ŚDU. Konspekt lekcji, prezentację multimedialna i materiały pomocnicze można znaleźć na stronie Wydziału Katechetycznego (http://www.katecheza.diecezja.krakow.pl/index.php/Aktualno%C5%9Bci).
Konspekt zawiera fragmenty Orędzia Papieża Franciszka na I ŚDU, ale także konkretne historie osób, którym Dzieło Pomocy towarzyszy w drodze do domu.

Szczególnie dziękujemy Dyrekcji i Katechetom ze szkół:

  • XIII Liceum Ogólnokształcące,
  • Zespół Szkół Chemicznych i XXVI Liceum Ogólnokształcące,
  • Zespół Szkół Łączności,
  • V Liceum Ogólnokształcące,
  • VII Liceum Ogólnokształcące,
  • Zespół Państwowych Szkół Plastycznych,

za zaproszenie do poprowadzenia lekcji oraz wizyty uczniów w Centrach Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

 

Justyna Nosek

Betlejem – dom, który zmienia

Idea powstania domu dla ubogich, to wynik osobistego nawrócenia ks. Mirosława Toszy, od lat zaangażowanego w pomoc słabym, niepełnosprawnym, wykluczonym. Zapoczątkowane we wspólnocie Wiara i Światło pragnienie wspólnego życia z ubogimi, przekształciło się w stworzenie miejsca, które od ponad dwudziestu lat jest domem Wspólnoty Betlejem.

– Zawsze chciałem żyć we wspólnocie, z ubogimi, razem działać, a nie tylko dawać nocleg, czy jedzenie. Jestem wdzięczny Bogu za to, że mogę mieszkać w jednym domu z tymi, którzy go nie mają, albo nie potrafią mieć. Siadać z nimi przy jednym stole, razem jeść, pracować, modlić się. Dla mnie to jest właśnie kapłaństwo – przeżywane blisko ludzi, dzielenie każdego dnia z innymi, wspólnych radości i trudnych chwil. Betlejem to miejsce, które zmienia – mówi ks. Tosza.

Dom Wspólnoty Betlejem, w którym obecnie mieszka szesnaście osób, to ponad stuletni budynek po dawnej szkole na jednym z osiedli Jaworzna. Dzięki ciężkiej pracy mieszkańców i wolontariuszy, z dnia na dzień dom zmienia się z ruiny w wyjątkowy, różnobarwny obiekt inspirowany twórczością wiedeńskiego artysty Friedensreicha Hundertwassera. Realizowany przez wspólnotę projekt “Hunderwasser” zakłada stworzenie miejsca, w którym mieszkańcy Betlejem poczują się potrzebni, znajdą siłę i motywację do walki o siebie, swoje losy. Przedsięwzięcie jest też okazją do animacji wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych i społecznych dla ubogich oraz zapewnienie im miejsca pracy.

Opublikowany przez Wspólnota Betlejem Niedziela, 17 września 2017

Wspólnota i praca

Aby stać się częścią wspólnoty nie wystarczy być ubogim. Przed każdym z mieszkańców stawiane są wymagania określające warunki funkcjonowania i przynależności do domu. Jak zaznacza ks. Mirosław, każdy z mieszkańców musi coś z siebie dać – Betlejem jest dla dorosłych facetów, jeśli chcą mieszkać, muszą dać coś z siebie. Nie chcemy ich upokarzać pomocą, a od początku pokazywać, że podstawą naszej wspólnoty jest wzajemność. Nie niańczymy, po prostu razem działamy – wyjaśnia.

Ubodzy utrzymują się z pracy własnych rąk. Obok zadań związanych z dbaniem o dom, praniem, sprzątaniem, gotowaniem, koszeniem trawy, w pracowni Tabga tworzą dzieła sztuki – ikony, krzyże, ceramikę. Organizują warsztaty dla dzieci i dorosłych. Przekazując swoją wiedzę, na nowo uczą się ufać, współpracować i nawiązywać relacje. Od niedawna zajmują się też wypasem owiec, lam i alpak w Bacówce na obrzeżach miasta, które w okresie bożonarodzeniowym stworzą po raz kolejny Żywą Szopkę.

Opublikowany przez Wspólnota Betlejem Niedziela, 25 września 2016

Nadzieja

Wśród wielu inicjatyw podejmowanych przez ks. Toszę i ubogich są pielgrzymki. Jedną z nich była odbyta w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia Droga Pojednania – piesza pielgrzymka z Jaworzna do Lisieux, miejsca życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Jednym z pątników był Marek – mieszkaniec betlejemskiego domu. Punktem zwrotnym w jego życiu była śmierć ojca, kiedy to po raz kolejny postanowił zawalczyć o siebie. Nie miał się gdzie podziać, szukał pomocy, ale brakowało mu wiary i nadziei w to, że może być lepiej, że coś może się zmienić.

Droga trwała 58 dni, w sumie pokonali 1600 kilometrów. Początkowy brak przekonania i motywacji zaczął zmieniać się pod wpływem wspólnej modlitwy i codziennych, nowych doświadczeń – dobroci, ofiarności, serdeczności, które otrzymywane od nieznajomych ludzi wewnętrznie go dotykały. Marek szczególnie wspomina moment, w którym jeden z kolegów nabawił się odcisków, nie dał rady iść, każdy krok sprawiał ból. Myślał, że współtowarzysz musi zrezygnować, wrócić do domu. Przekreślił jego szanse i sam denerwował się, że wszystko trwa tak długo. Kiedy w jednym z kościołów razem z innymi opatrzył jego rany, kolega mógł iść i wraz z innymi uczestniczyć we Mszy. Jak sam podkreśla, widząc wiarę i modlitwę cierpiącego kolegi, Marek zdał sobie sprawę, że najsłabszym w całej sytuacji był właśnie on, bo przekreślił drugiego człowieka swoim egoizmem i niezrozumieniem.

Degustatorzy – pizzatorzy 🙂

Opublikowany przez Wspólnota Betlejem Niedziela, 17 września 2017

Prawdziwa Rodzina

W domu Betlejem, Marek służy pracą w kuchni. Mimo, że od pewnego czasu pracuje zawodowo w kopalni, nigdy nie pomyślałby, że po nocnej zmianie, zamiast iść spać, będzie jeszcze szedł do kuchni gotować dla chłopaków obiad. Dzięki Betlejem jest potrzebny. Właśnie tam nauczył się nie tylko brać, ale przede wszystkim dawać siebie innym.W Betlejem doświadczyłem prawdziwego domu – znalazłem w nim zrozumienie, akceptację, pomoc i ludzi, z którymi – choć nieraz się sprzeczamy i ścieramy nasze trudne charaktery – razem pracujemy, spędzamy wolny czas, staliśmy się namiastką prawdziwej rodziny – wyjaśnia.

Wspólnota Betlejem wraz z księdzem Mirosławem Toszą poprowadzi rekolekcje Ubogi niech do mnie przyjdzie, które będą odbywać się w Bazylice Mariackiej od czwartku do niedzieli (16-19 listopada). Rekolekcje rozpoczną się 16 listopada Mszą św. o godz. 18:30, pod przewodnictwem Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. W piątek i sobotę Msze św. rekolekcyjne odbędą się o godz. 11.00 i 18.30, w niedzielę o godz.: 8.00, 9.00, 10.00, 11.15, 12.00, 13.00. Na zakończenie rekolekcji w niedzielę o godzinie 14.00 w Namiocie Spotkań odbędzie się wspólny posiłek oraz program artystyczny. Wydarzenie zakończy koncert świętowania i uwielbienia.
Kornelia Malczyk

Pogoda na jutro – projekcja filmu

W ramach obchodów Światowego Dnia Ubogich, w poniedziałek 13 listopada odbył się pokaz filmu “Pogoda na jutro” oraz spotkanie z reżyserem filmu, Jerzym Stuhrem.

Pogoda na jutro opowiada historię Józka, który po kilkunastu latach pobytu w klasztorze, staje naprzeciw nieznanej sobie codzienności, swoim dzieciom, dla których jest obcym człowiekiem. Próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, powtórnie musi zmierzyć się z własnymi ograniczeniami i lękiem. Jerzy Stuhr zapytany podczas spotkania o to, jak bezdomny człowiek ma poradzić sobie w sytuacji, w której znalazł się bohater filmu, podkreślał, że każdy bezdomny, by wrócić do bliskich, do rodziny, do relacji z drugim człowiekiem, sam musi wykonać pierwszy krok, pierwszy gest.

Znany z wielu ról teatralnych i filmowych aktor przyznał, że w każdym jego filmie pojawia się nie tyle wątek autobiograficzny, co chęć zmierzenia się z jakimś problemem, zaniedbaniem. – Zabieram się za jakiś film, kiedy stwierdzę, że coś mnie boli, gnębi – mówił. Przyznał także, że film jest odzwierciedleniem tego, jak ówcześnie wyglądało jego życie – Pogoda na jutro powstawała w momencie, kiedy bardzo intensywnie pracowałem, spalałem się zawodowo, służyłem ludziom. Moje życie wyglądało inaczej niż moich rówieśników… A kiedy człowiek daje z siebie tak dużo, jest zmęczony. Nie tylko fizycznie, ale psychicznie. Ten film to pewnego rodzaju stanięcie w prawdzie przed sobą – mówił.

Jerzy Stuhr przyznał, że jego filmy są lustrem, w którym sam się odnajduje i w którym może się także odnaleźć drugi człowiek – Widz ma się w nim odnaleźć, choć częściowo, dzięki niemu nie czuje się samotny. W trakcie jednego pokazu Pogody na jutro obserwowałem reakcje widzów, ich śmiech i radość. Wtedy zobaczyłem ile tytułowej pogody mogę dać innym – podsumował.

Kolejne projekcje filmów oraz spotkania z twórcami w ramach ŚDU, odbędą się w Namiocie Spotkań na Małym Rynku w środę 15 listopada (pokaz filmu „Anioł w Krakowie”, po pokazie spotkanie z obsadą filmu m.in. reż. Arturem Więckiem, aktorami: Tomaszem Schimscheinerem i Krzysztofem Globiszem) oraz w piątek 17 listopada (pokaz filmu „Brat naszego Boga”, po pokazie spotkanie z reżyserem Krzysztofem Zanussim).

 

Oprac. Kornelia Malczyk
fot. Paulina Krzyżak

Zobacz galerię zdjęć

Nie przeocz Chrystusa! Trwa modlitewne „Jerycho”

W niedzielę 12 listopada w kościele św. Barbary rozpoczęło się modlitewne Jerycho – nieustająca modlitwa przed Najświętszym Sakramentem w intencji ubogich, za miasto Kraków, całą archidiecezję oraz Nową Ewangelizację miasta. Modlitwa stanowi duchowe zaplecze wydarzeń związanych z obchodami Światowego Dnia Ubogich.

Modlitewne Jerycho rozpoczęło się Mszą świętą, której przewodniczył o. Jacek Dubel, koordynator wydarzeń Namiotu Spotkań na Małym Rynku. Podczas wygłoszonego kazania zaznaczył, że tegoroczne Jerycho ma szczególny wymiar – Oblubieniec, Chrystus będzie przychodził w tym czasie w szczególny sposób. Będzie się nam jawił w swoim Kościele i będzie w nim obecny, ale będzie to Kościół „zdjęty z krzyża”, poraniony. Będzie w Kościele ludzi odartych z godności, czasami totalnie zagubionych. Ludzi biednych, którzy być może myślą o sobie, że przegrali wszystko w życiu, którzy nie widzą dla siebie nadziei – mówił o. Dubel.

W kościele św. Barbary trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w ramach modlitewnego Jerycha ??

Opublikowany przez Światowy Dzień Ubogich – Archidiecezja Krakowska Niedziela, 12 listopada 2017

Podkreślił, że czuwanie w ramach Jerycha jest czasem modlitwy, by w nadchodzącym tygodniu, jak i w całym życiu nie przeoczyć Jezusa przechodzącego obok w drugim człowieku. Zachęcał, by nadchodzący tydzień był także okazją do przekazania Dobrej Nowiny poprzez gest, słowo, czy uśmiech – Chcemy przygotować też swoje serce i prosić o przygotowanie serc wszystkich, których spotkamy, by mieli okazję spotkać Oblubieńca – mówił.

Po Mszy świętej rozpoczęła się modlitwa uwielbienia, którą poprowadziła wspólnota Galilea. Nieustanna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem w kościele św. Barbary potrwa do 18 listopada. Do udziału w „Jerychu” zaproszeni są wszyscy, którzy pragną przyłączyć się w tym czasie do wspólnej modlitwy w intencji ubogich.

Zobacz galerię zdjęć

 

Zofia Świerczyńska
fot. Paulina Krzyżak

Gdy plan życia runął – 1. ŚDU

Ks. Staniek, wybitny homileta krakowski, kiedyś do pierwszego czytania z dzisiejszej niedzielnej liturgii z Księgi Mądrości 6 dopowiedział takie opowiadanie, historię pewnej, zapewne krakowskiej rodziny. Posłuchajcie: Rodzice pracowali na wyższych uczelniach. Wedle zasady dzieci winny przynajmniej im dorównać. Tymczasem one z trudem przechodzą z klasy do klasy. Już przy maturze córki są poważne kłopoty. Ale dziecko uczonych rodziców musi nie tylko zdać maturę, lecz i zaliczyć studia. Córka żyje widmem nauki. Mała pojemność głowy jest poszerzana na siłę. Uczy się całymi dniami. Poza nauką nie widzi świata. Nie ma dość siły potrzebnej do przeciwstawienia się rodzicom. Na trzecim roku studiów trafia do szpitala. Po kilku miesiącach wiadomo, że już nie skończy studiów, że nie założy rodziny, że będzie stałą pacjentką kliniki psychiatrycznej.

Rozmowa z załamaną matką przeraża. Ani na sekundę nie dopuszcza do świadomości prawdy, że choroba córki w dużej mierze jest jej dziełem. Ona woli mieć córkę, która w czasie studiów zapadła w chorobę, niż zdrową mającą za sobą jedynie szkołę zawodową.

Syn miał dość siły, by obserwując dramat swojej siostry powiedzieć rodzicom, że z tego, iż oni są genialnie zdolni, niestety nie wynika, że zrodzili genialne dzieci. On rezygnuje ze studiów i zostaje mechanikiem samochodowym. Awantura była wielka. Rodzice nie chcą się do niego przyznać, zrezygnowali z wprowadzania go w swe towarzystwo.

Kończy ks. Staniek pytaniem: Ileż tego typu dramatów można obserwować w życiu? Część z nich jest zawiniona przez najbliższych, część jest dziełem samych nieszczęśników, którzy zbyt wysoko, czyli ponad swoje możliwości, ustawili życiową poprzeczkę. Wielu ludzi przeceniło swoje możliwości, wielu wpatrzonych w piękny świat reklam, zostało wprowadzonych w błąd. Niektórzy zachęcani przez przyjaciół – znajomych – rodzinę zaryzykowali swoim życiem. Ulegli niezdrowym ambicjom. Życie runęło. Niektórzy wchodzą przez to samo w świat kredytów, które nigdy się nie kończą, świat życia ponad stan, hazard. W ten sposób znaleźli się na marginesie, nawet po ukończeniu najlepszych studiów. Niektórzy wpadają w wielkie uzależnienia – w świat ucieczki – pomimo wielkich talentów artystycznych. Na końcu lądują jako bezdomni, z psychiką porażoną niezaradnością. Są jak owe ewangeliczne panny bez oliwy, którym zabrakło mądrości życiowej. Zostali z niczym. Dramat.

Papież Franciszek zaproponował dla tych ludzi, ale też dla nas, na następny tydzień – Światowe Święto Ubogich – ŚDU, coś na wzór Światowego Dnia Młodych – ŚDM. Tyle, że dzieje się to święto bardziej lokalnie. Papież prosi, abyśmy zauważyli biedę wokół siebie, tę często ukrywaną, często też krzyczącą i chwytająca dramatycznie za serca. Papież chciałby pomóc tym, którym zabrakło w życiu szczęścia, którzy są dziećmi Bożymi, a którzy przez czasami zły los czy brak pomocnej dłoni w życiu zupełnie się nie powiodło. Papież prosi w imieniu Jezusa: pomóżcie naprawić ich życie.

Dlatego w naszym mieście, na Małym Rynku od wtorku stanie Namiot Spotkań, gdzie krakowianie będą mogli podzielić się adresem kogoś potrzebującego, kogoś może takiego przyprowadzą, aby wielu wolontariuszy z krakowskich organizacji dobroczynnych mogło porozmawiać, wypić razem gorącą herbatę, podprowadzić do stałej pomocy, a może kompletnej metamorfozy życia. Od dzisiaj trwa w tej intencji modlitewne Jerycho w sąsiedniej świątyni św. Barbary, od czwartku będziemy w Bazylice przeżywać rekolekcje, a w piątek i sobotę o 11:00 i 18:30. Wspólnota Betlejem z Jaworzna będzie nam otwierać oczy na pomaganie tym, którym coś w życiu nie wyszło, coś pękło.

Zapraszam Was serdecznie na to wydarzenie. Co więcej mam głębokie przeświadczenie, że zaprasza Was, krakowian, studentów na to wydarzenie sam Chrystus. Cała dzisiejsza Msza św. jest takim zaproszeniem Jezusa na te spotkania ŚDU. On uczy nas umiaru. On napełnia nasze serca podstawową miłością i mądrą życzliwością do człowieka, każdego człowieka. To On sprawia w nas Mądrość. Eucharystia to zawsze jest takie zaproszenie Jezusa, do dzielenia się. Bo kto dla Niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich (Mdr 6).

 

ks. Dariusz Raś

Kino podczas ŚDU

Podczas tygodnia wydarzeń ŚDU, w Namiocie Spotkań i klasztorze Ojców Franciszkanów w Krakowie, odbędą się pokazy filmowe oraz spotkania z reżyserami i aktorami.

Zapraszamy na pokazy filmowe oraz spotkania z reżyserami i aktorami:

13.11.2017 godz. 18.00, Klasztor Ojców Franciszkanów, Aula Bł. Jakuba
Pokaz filmu „Pogoda na jutro”, spotkanie z reżyserem – Jerzym Stuhrem

Opis filmu:
„Pogoda na jutro”, to film Jerzego Stuhra, który na festiwalu w Gdyni został nagrodzony trwającymi ponad 3 minuty owacjami na stojąco.

Bohaterem „Pogody na jutro” jest Józef Kozioł, mężczyzna, który po 17 latach całkowitego odosobnienia w klasztorze zostaje zmuszony do powrotu do normalnego życia i usiłuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie rozumie ani czasów, w których nagle się znalazł, ani własnych dzieci, dla których pozostaje obcym człowiekiem. Ma jedynie wiarę we własne zasady i przekonania (zdaniem dzieci przestarzałe), które okazują się być lekarstwem (choć ciężkim) na wszelkie problemy.

„Pogoda na jutro” to z całą pewnością jeden z najlepszych polskich filmów roku 2003. Jerzy Stuhr po raz kolejny udowodnił, że jest bardzo bystrym obserwatorem i komentatorem codzienności. „Pogoda na jutro” bawi, ale też skłania do refleksji nad sobą i nad czasami, w których przyszło nam żyć.

 

15.11.2017 godz. 19.00, Namiot na Małym Rynku
Pokaz filmu „Anioł w Krakowie”, spotkanie z obsadą filmu m.in. reż. Arturem Więckiem, aktorami: Tomaszem Schimscheinerem, Krzysztofem Globiszem.

Opis filmu:
Film opowiada o losach Anioła imieniem Giordano (Krzysztof Globisz), który za łobuzerskie prowadzenie się w Niebie (zbyt częste odwiedziny w Czyśćcu i fascynacja rock-and-rollem), zostaje zesłany na ziemię, by codziennie czynić tam chociaż jeden dobry uczynek. Giordano ma wylądować w „Holland”, lecz przez pomyłkę trafia do „Poland” (a dokładniej: Krakowa). Jego świeże spojrzenie, sympatia dla ludzi oraz niebanalne myślenie o świecie pomagają mu, już na początku pobytu na Ziemi, uratować rozpadające się małżeństwo.

 

17.11.2017 godz. 19.00, Namiot na Małym Rynku
Pokaz filmu „Brat naszego Boga”, spotkanie z reżyserem Krzysztofem Zanussim.

Opis filmu:
Film biograficzny, adaptacja sztuki Karola Wojtyły. W teatrze trwają przygotowania do przedstawienia, wykonawca głównej roli opowiada o swym bohaterze, Adamie Chmielowskim, malarzu i duchownym. Stopniowo akcja przenosi się z garderoby teatralnej na scenę, potem na ulice i do wnętrz XIX-wiecznego Krakowa.

 

oprac. Julia Bromberek

Gest miłości

Jak to jest pomagać innym? Swoim świadectwem pomocy ubogim dzielą się Iza oraz Marek.

Panią Krystynę poznałam półtora roku temu. Jestem wolontariuszką stowarzyszenia pomagającego osobom ubogim i brałam wtedy udział w programie specjalistycznym skierowanym do seniorów. Od tamtej pory utrzymuję stały kontakt z panią Krystyną – jeżdżę do niej co tydzień i robię większe zakupy. Pani Krystyna nie może wychodzić sama z domu, jest osobą starszą, niepełnosprawną. Jest bardzo otwartą osobą, dobrze się z nią rozmawia. Wiele w swym życiu przeszła. Kiedy umawiam się z nią na kolejne spotkanie, czuję wielką odpowiedzialność. Wiem, że często to ode mnie zależy, czy pani Krystyna będzie miała na tyle jedzenia, żeby jej wystarczyło do następnych zakupów, dlatego nieraz dźwigam po kilkanaście kilogramów. Odkryłam, że choć nie mam wpływu na zmianę całego świata, to mogę wpłynąć na zmianę czyjegoś całego świata.

Iza, 25 lat

 

Jeszcze do niedawna mijałem bezdomnych z niezrozumieniem. Z nutą pogardy i wstrętu. Dlaczego oni nie wezmą się do roboty? Dlaczego żebrają? Zaburzają estetykę miasta i dobre samopoczucie należne nam, ładnym, ciężko pracującym ludziom.

Kiedy Pan Bóg mnie nawrócił, skierował mój wzrok na wspólnotę posługującą ubogim rozmową i posiłkami. Tak spotkałem Grzegorza i jego kolegów z pustostanu. Minęło kilka tygodni zanim z pozycji osoby wydającej żywność, patrzącej na nich z góry, stanąłem obok i zobaczyłem w nich człowieka.

Wracając kiedyś po spotkaniu do domu usłyszałem głos „Nie myśl sobie, że jesteś lepszy od nich. Jesteś dokładnie taki sam”. Bardzo chciałbym dla nich lepszego życia, ale wiem, że lepsze w moich kategoriach niekoniecznie oznacza lepsze dla nich. Pan Bóg pokazał mi, że lepszy, gorszy, to są nasze kategorie. Najważniejszy jest gest autentycznej miłości, bycie obok.

Marek, 29 lat

 

Zachęcamy do podjęcia wolontariatu podczas organizacji 1. Światowego Dnia Ubogich. Więcej informacji TUTAJ.