Rekolekcje „Ziarno Miłości”

Światowy Dzień Ubogich był niezapomnianym darem spotkania i bliskości z człowiekiem bezdomnym, uzależnionym, wykluczonym. W trakcie tygodnia obchodów w Namiocie Spotkań, pomiędzy uczestnikami wydarzenia wytworzyła się braterska wspólnota. Liczne spotkania, rozmowy, spojrzenia, spowodowały, że w wielu sercach zostało zasiane ziarno, które do dziś kiełkuje miłością. Czerpiąc z tego niezwykłego spotkania z Chrystusem w ubogich, chcemy kontynuować zaproszenie Ojca Świętego Franciszka do wychodzenia z miłością do najbardziej potrzebujących.

Od soboty 9 grudnia, rozpocznie się cykl rekolekcji internetowych „Ziarno Miłości” przygotowujących do akcji „Gość w dom, Bóg w dom”, zachęcającej do wspólnego przeżycia Wigilii świąt Bożego Narodzenia wraz z osobami, które nie mają z kim jej spędzić. Tradycyjnie zostawiane przez nas puste miejsce przy stole może się wypełnić! Może urzeczywistnić się w obecności samotnej sąsiadki, sąsiada bądź innych osób, które w tym czasie nie będą mogli być z bliskimi.

„Ziarno Miłości” to cykl, który doda odwagi, ułatwi otworzenie serca i drzwi naszych domów na spotkanie z człowiekiem ubogim, w którym żyje Chrystus. To także okazja, by iść za śladami Papieża Franciszka, ponownie pochylając się nad głęboką treścią Orędzia na I Światowy Dzień Ubogich.

Rekolekcje będą publikowane w soboty i czwartki o godzinie 19:00 na  kanale Światowego Dnia Ubogich Archidiecezji Krakowskiej na Facebooku, YouTube oraz stronie internetowej. Rekolekcje poprowadzi o. Jacek Dubel, redemptorysta, rekolekcjonista, misjonarz, podczas ŚDU koordynator Namiotu Spotkań.

Czytaj więcej o akcji „Gość w dom, Bóg w dom” TUTAJ.

Jesteśmy bogaci, gdy mamy ubogich | świadectwo

Podczas spotkania organizacyjnego przed świętem ubogich, ksiądz powiedział nam: Patrzcie ubogim w oczy i dotykajcie ich, bo to jest Jezus…

Jako wolontariusz byłam odpowiedzialna za sekcję działającą w bufecie -parzenie kaw, rozdawanie ciasteczek. Prawdę mówiąc myślałam, że moja rola ograniczy się tylko do tego zajęcia. Jestem osobą nieśmiałą, stąd nie myślałam, że będę miała bliższy kontakt z ubogimi.

Robiąc kawę zostałam poproszona przez koordynatora, abym zaniosła kawę i coś do jedzenia konkretnemu panu wskazanemu mi z oddali. Szybko zlokalizowałam go wzrokiem przez charakterystyczną czapkę, wzięłam dostępne smakosze i podchodząc do niego spytałam, czy może ma ochotę się poczęstować. Jakub, bo tak miał na imię ubogi, wzruszył się i zobaczyłam, że płyną mu łzy. Gestem wskazał, żebym usiadła. W niedługiej chwili zapytał mnie, czy się z nim pomodlę. Bardzo się ucieszyłam. Zapytał, czy mogę go chwycić za dłonie. Zgodziłam się. Pamiętam, że miał gorące dłonie…

Niesamowite jest to, że modlił się za mnie tak pięknymi słowami. Modlił się, aby moje dłonie były ciepłe, to w szczególności zapamiętałam. Zapytałam czy lubi modlić się na różańcu, a Jakub wyciągnął i dał mi różaniec – powiedział, że ma go od św. Jana Pawła II. Później rozmawialiśmy chwilę. Ale najbardziej chciałabym się podzielić tym, że gdy modliliśmy się razem, czułam te dłonie, gorące dłonie, widziałam spokojne, załzawione oczy, dobre oczy… I przypomniałam sobie te słowa… Patrzcie ubogim w oczy i dotykajcie ich bo to jest Jezus… I naprawdę Jezus tam był. Był w Jakubie. Jakub był Nim. Jakuba już nie było. Był On. Jezus. Ubogi Jezus.

Jesteśmy bogaci, gdy mamy ubogich, bo mamy Jezusa. I najważniejsze, byśmy nauczyli się stawać ubogimi, aby nas też już nie było, tylko aby był On, Jezus. Dziękuje Ci Jakubie! Dziękuje każdej osobie ubogiej, że nas sobą wzbogaciła.


Joanna

Podziel się odzieżą i obuwiem z potrzebującymi!

Nasi bezdomni bracia potrzebują zimowego obuwia i ubrań.

W związku z trwającą zimą, rośnie zapotrzebowanie na odzież i obuwie zimowe (męskie). Kierujemy prośbę o przyniesienie i podzielenie się z potrzebującymi:

* zimowymi butami;
* ciepłymi ubraniami (inne niż garnitury i koszule),
* bielizna (skarpetki, slipy, kalesony),
* kurtki (inne niż płaszcze i kożuchy).

Rzeczy można składać w Dziele Pomocy św. Ojca Pio (ul. Smoleńsk, w godz. 9.00-17.00).

W razie pytań prosimy o kontakt pod adres e-mail: pomoc@dzielopomocy.pl

Wystarczyło tylko być | świadectwo

Zapisałam się do posługi w namiocie na Małym Rynku, kilka dni przed samym wydarzeniem, z myślą, że chcę pomagać przy wydawaniu herbaty. Mogłam tam być przez dwa dni. Kiedy w środę szłam ulicą Sienną pomyślałam, że to bez sensu. Po co ja tam idę? Jeszcze będę musiała rozdawać szaliki bezdomnym na Plantach i co wtedy zrobię? Czułam się mało odważna w wychodzeniu do bezdomnych na ulicę. Ale już szłam, więc pomyślałam tylko: „Ty wiesz po co tam idę”.

Weszłam do środka i przydzielili mnie do punktu informacyjnego. Po krótkiej rozmowie okazało się, że nie jestem tam potrzebna. Świetnie dają sobie radę. Pomyślałam – dobrze, stanę pod drzwiami. I przez półtorej godziny
zapraszałam wszystkich do środka. W pewnym momencie przyszedł wolontariusz Łukasz i powiedział, że Krzyśkowi potrzebna jest pomoc przy rozdawaniu herbaty. Nie bardzo wiedziałam co i jak, ale wolontariusz Krzysiek wszystko mi wyjaśniał. Wtedy ktoś podszedł do nas o coś zapytać. Powiedziałam, że nie jestem organizatorem, ale Krzysiek jest i pewnie wie. Usłyszałam „nie jestem organizatorem”.  A kim? – zapytałam. Bezdomnym. Zamurowało mnie.

„Krzysiek przecież nie wyglądasz, jak to?” Rozmawialiśmy cały wieczór. Krzysiek od marca spał w samochodzie. Na tydzień bezdomnych przyszedł pomagać w rozdawaniu herbaty innym bezdomnym. Opowiedział mi, że najbardziej go wkurza, że ma za ciasne buty. – We wtorek mam mieć rozmowę o pracę, ale wiesz, oni zawsze pytają gdzie mieszkasz i wtedy rozmowa się kończy – opowiadał. Wychodząc z namiotu miałam jedną myśl – muszę coś zrobić. W głowie pojawiły mi się miliony scenariuszy jak pomóc Krzyśkowi. Ale Bóg miał inny plan, zrobił za mnie wszystko, ja tylko miałam się pojawić w tym miejscu i czasie.

Opowiedziałam o Krzyśku znajomemu, on zadzwonił do kolejnego. W niedzielę jechałam z informacją dla Krzyśka, że ma pracę z mieszkaniem pod Opolem. Bałam się tam jechać w niedzielę. Co będzie jak go nie zastanę? Znów pomyślałam, że skoro Bóg to zaczął to i dokończy. Krzysiek był w niedzielę w namiocie, a we wtorek jechał już do nowego domu i pracy. Rozmawiałam z nim w niedzielę i wspominaliśmy, że minął już tydzień od namiotu. Wiem, że ten
namiot był ważny i że w przyszłym roku chcę tam po prostu być.

 

Wolontariuszka

Spojrzenie | świadectwo

Jako wolontariuszka chciałabym się podzielić doświadczeniem ŚDU. Pan Bóg wyświadczył nam tak wiele łask, że nie sposób zostawić ich dla siebie.

Moje uczestnictwo w ŚDU jako wolontariuszki, zawdzięczam wyłącznie Panu Bogu. Duch Święty zapalił w mym sercu ogromne pragnienie spotkania się z osobami potrzebującymi, podzielenia się z nimi czasem, uśmiechem, dobrym słowem. Duch Święty nieustannie dotykał Bożą miłością ludzkich serc.

W zgiełku tego świata, wśród nieustannych trosk i zmartwień, tak łatwo zgubić to, co najważniejsze w naszym życiu – miłość. Dopiero podczas ŚDU, zrozumiałam, że prawdziwe szczęście daje służba bliźniemu. Dotychczas, widząc osoby biedne, zaniedbane i zepchnięte na margines społeczeństwa, odwracałam wzrok, zamykałam swe serce, czując przy tym jednocześnie smutek… Dopiero w tamtych dniach, Bóg otworzył mi oczy i pozwolił zobaczyć, jak Ci, spisani na straty przez społeczeństwo ludzie, są wewnętrznie poranieni i odrzuceni oraz jak bardzo potrzebują uczynków miłosierdzia z naszej strony.

Chciałabym opowiedzieć trzy sytuacje ze spotkania w namiocie, znajdującym się na Małym Rynku, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Pierwsza z nich miała miejsce w punkcie informacji, gdzie od jednego z panów, dostałam autorską książeczkę o psach. Podczas rozmowy z naszym gościem, poczułam miłe zaskoczenie jego głęboką życiową mądrością, życzliwością i otwartością na drugiego człowieka. Jednocześnie słysząc, w jakiej jest sytuacji, czułam smutek i w myślach pojawiła się refleksja, że częstokroć przyczyną wszelkich ludzkich nieszczęść jest nie tyle nasz świadomy wybór, co brak wsparcia i akceptacji przez bliskie nam osoby. Godnym podziwu było to, że pomimo wielu przeciwności w życiu tego pisarza, czułam, bijące z jego serca przebaczenie, a zarazem głęboką pokorę. Drugim doświadczeniem jest modlitwa za pana Wojtka. Gdy siedział na ławce, z dala od innych, Jezus dotknął moje serce. Następnie podeszłam i modliłam się za tego człowieka. Czułam w swoim sercu, jak wielką miłością darzy go Bóg.  Modląc się, w głębi serca ufałam, że ujrzę cuda, jakie Pan zdziała w życiu tego człowieka. Niezwykłym jest dla mnie to, że właśnie dziś, w ostatnim dniu listopada, po raz kolejny spotkałam pana Wojtka! Co więcej, poznał mnie i serdecznie przywitał. Widziałam jak bardzo się zmienił, z osoby obojętnej na otaczający ją świat, zrezygnowanej, stał się człowiekiem radosnym, pełnym nadziei i ufności. Trzecia sytuacja, która na zawsze zapisała się w moim sercu, to kolejne spotkanie z ubogim człowiekiem. Przyszedł do namiotu całkowicie zziębnięty, głodny, chory, zmizerowany. Razem z siostrą zakonną starałyśmy się mu pomóc. Chociaż panie z warsztatów szycia nie miały żadnej czapki na zbyciu, zaraz została uszyta nowa, a w kuchni znalazła się ciepła herbata i posiłek, dzięki czemu ten człowiek poczuł się choć odrobinę lepiej. Usiadłam naprzeciwko niego, by porozmawiać. Było mi bardzo przykro, kiedy powiedział, że już przez 20 lat się męczy, a jego rodzeństwo choć tak bogate, wcale nie interesuje się jego losem. Zaczęłam się modlić. Spojrzenie tego pana, które wcześniej wydawało się smutne, mgliste, jakby zza szklanej ściany, odmieniło się w ciągu jednej chwili. Zobaczyłam w nich łzy, prawdziwe oblicze tego człowieka, równocześnie tak wielką radość i wzruszenie. Powiedział mi, że pierwszy raz czuje się szczęśliwy… Dopiero po chwili dotarło do mnie, że Jezus naprawdę był wtedy obok nas, by dotknąć naszych serc… później poczułam miłość do tego człowieka. Przytuliłam go, bowiem brudne ubranie i jego zaniedbany wygląd nie miały już żadnego znaczenia, bo teraz liczył się już tylko człowiek. Wierzę, że przez wzrok tego ubogiego patrzył na mnie sam Chrystus. Patrzył na mnie spojrzeniem nie pełnym wyrzutu, żalu, lecz przepełnionym miłością i jakby błaganiem.

Wiem, że cuda, których doświadczyłam w czasie ŚDU nie są wyłącznie darem dla mnie. Bóg kocha nas wszystkich i chce by dzielić się Jego miłością, bo tylko wtedy będzie ona się pomnażać. Kimkolwiek jesteś, Pan Jezus poprzez spojrzenie brudnego, obdartego, zaniedbanego człowieka przemawia do Ciebie właśnie dzisiaj… ON czeka na nas w sercu tych ludzi, zziębnięty, poraniony, odrzucony. Czeka choćby na gest litości, okazanie zwykłego ludzkiego współczucia…

Dziękuję również wszystkim ludziom dobrego serca. Dziękuję w szczególności naszym dwóm Aniołom Stróżom: siostrze Teresie i bratu Gabrielowi!

Joanna

Dziękujemy!

Pierwszy Światowy Dzień Ubogich był dla Archidiecezji Krakowskiej dużym darem spotkania i bliskości z „bratem naszego Boga” – człowiekiem bezdomnym, uzależnionym, wykluczonym. W trakcie tego tygodnia wiele osób w obliczu ubogiego zobaczyło Oblicze Chrystusa. Zrodziła się również między nami braterska wspólnota, która nie mogłaby powstać, gdyby nie obecność i hojna pomoc wielu ludzi.

Papież Franciszek w Orędziu na 1. Światowy Dzień Ubogich napisał: „Błogosławione ręce, które się otwierają, nie prosząc nic w zamian, bez jeśli, bez ale i bez być może. To są ręce, które sprawiają, że na braci spływa Boże błogosławieństwo”. Z całego serca pragniemy podziękować za wszystkie otwarte dłonie podczas organizacji Światowego Dnia Ubogich.

Podziękowania składamy Księdzu Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu, Metropolicie Krakowskiemu za modlitwę, wszelkie wsparcie, słowo skierowane w liście do wiernych Archidiecezji, przewodniczenie i wygłoszone słowo podczas mszy świętej rozpoczynającej rekolekcje „Ubogi niech do mnie przyjdzie”, obecność w Namiocie Spotkań. Dziękujemy Arcybiskupowi Grzegorzowi Rysiowi za zainicjowanie obchodów Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej oraz wsparcie modlitewne. Za obecność w Namiocie Spotkań, modlitwę, rozmowę i posługę w konfesjonale swoją wdzięczność wyrażamy również Kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi oraz Biskupowi Janowi Szkodoniowi.

Dziękujemy wolontariuszom za wielogodzinną pracę w Punkcie Informacyjnym, bufecie oraz w pełnieniu roli Gospodarza Namiotu Spotkań. W czasie tygodnia obchodów ŚDU, w pomoc włączyło się około 300 wolontariuszy. Także wiele wspólnot, organizacji, instytucji, fundacji włożyło dużo pracy i zaangażowania w organizację poszczególnych wydarzeń, by mogły one dać osobom w kryzysie to, co będzie pomocne w ich sytuacji – warsztaty, praktyczne porady, pomoc medyczną, metamorfozy, rekolekcje, wydarzenia kulturalne oraz czas na spotkania i szczere rozmowy: Alpha Polska, Arcybractwo Miłosierdzia, Arka, Caritas, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio, Ewangelizacja na Barce, Fryzjerzy i Kosmetyczki biorący udział w metamorfozach, Fundacja „Po pierwsze CZŁOWIEK”, Fundacja Przystań, Krakowska Grupa Amnis, Medyczna, wspólnota namARKA, Mężczyźni św. Józefa, MOPS, wspólnota Sant’Egidio, Restauracja Camino, Restauracja Loża, Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta, Wydział Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej, Wydział Katechetyczny Archidiecezji Krakowskiej, „Zupa na Plantach”, ŻyWa Pracownia, zgromadzenia zakonne – siostry, bracia oraz duchowni.

Jesteśmy wdzięczni wszystkim wspólnotom i osobom, które włączyły się w nieustanną modlitwę w czasie „Jerycha” w kościele św. Barbary, wstawiennikom i spowiednikom posługującym w Namiocie Spotkań, księdzu Mirosławowi Toszy i Wspólnocie Betlejem za prowadzenie rekolekcji „Ubogi niech do mnie przyjdzie”.

Dziękujemy wszystkim ofiarodawcom, sponsorom, darczyńcom, którzy wsparli finansowo organizację Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Z funduszy przeznaczonych na organizację ŚDU zostało nieco środków, które zostaną przeznaczone na szczytny cel związany z działalnością na rzecz ubogich, m.in. na dodruk przewodników „Gdzie zjeść, spać, umyć się” – praktycznej książeczki zawierającej spis miejsc w Krakowie, w których na co dzień udzielana jest pomoc ubogim.

Podziękowania kierujemy także do patronów medialnych: Mariacki.com, Deon.pl, Gość Niedzielny, Tygodnik Katolicki Niedziela, KAI, dominikanie.pl, TVP 3 Kraków, Radio Plus Kraków, Palloti FM, Franciszkanska3.pl oraz wszystkim mediom, dzięki którym o obchodach Światowego Dnia Ubogich i konieczności pomocy ubogim, mogło dowiedzieć się jak najwięcej osób.

Świadectwa uczestników tych Dni potwierdzają, że wielu z nich odzyskało wiarę w bezinteresowną pomoc drugiego człowieka i na nowo mogło zastanowić się nad istotą własnego lub czyjegoś ubóstwa. Pragniemy serdecznie podziękować wszystkim za obecność i każdy rodzaj wsparcia podczas Światowego Dnia Ubogich. Jesteśmy wdzięczni za osobiste świadectwo i tak szybką odpowiedź na apel Ojca Świętego Franciszka „Pomóżcie naprawić ich życie!”

 

Ks. Infułat dr Dariusz Raś
wraz z Zespołem Organizacyjnym ŚDU

Nagrania rekolekcji „Ubogi niech do mnie przyjdzie”

Rekolekcje „Ubogi niech do mnie przyjdzie” odbywające się w Bazylice Mariackiej rozpoczęły się w czwartek 16 listopada. Podczas Mszy świętej, słowo wygłosił ks. abp Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski. Kolejne spotkania – od piątku do niedzieli – poprowadził ks. Mirosław Tosza wraz z mieszkańcami Wspólnoty Betlejem z Jaworzna.

Spotkania były okazją do owocnego przeżycia I Światowego Dnia Ubogich, lepszego zrozumienia osób dotkniętych ubóstwem i wskazaniem praktycznych sposobów pomocy potrzebującym.

Poniżej prezentujemy nagrania rekolekcji zarejestrowane przez Radio Palloti FM.

 

16 listopada 2017, czwartek
Homilia abp Marka Jędraszewskiego:

17 listopada 2017, piątek
Homilia ks. Mirosława Toszy, świadectwo Marka

18 listopada 2017, sobota
Homilia ks. Mirosława Toszy, świadectwo Marka

19 listopada 2017, niedziela
Homilia ks. Mirosława Toszy

Człowiek jest zdolny do pięknego życia

– Człowiek jest zdolny do prostego, pięknego życia. Jest zdolny wyjść nawet z największych tarapatów, jeśli znajdzie wokół siebie nie tylko kogoś, kto chce mu dawać rzeczy, ale kogoś, kto stworzy dla niego przestrzeń, w której będzie w stanie zaoferować swoje talenty, może nawet niewielkie, innym ludziom – mówił ks. Tosza podczas ostatniego spotkania rekolekcji „Ubogi niech do mnie przyjdzie”.

Ksiądz Tosza odwołując się do obrazu z niedzielnej liturgii, wskazał na kobietę, która wie, że owoców swojej pracy nie może zatrzymać tylko dla siebie, dla swoich najbliższych, która ma pragnienie, by dzielić się z innymi – Myślę, że warto zwrócić uwagę na te wszystkie ręce kobiet, mężczyzn, wrażliwe, otwarte, hojne, o których w orędziu wspomina Papież Franciszek – mówił ks. Tosza.

Organizacje się nie uśmiechają

Ksiądz Tosza mówił, że w pomaganiu innym często pojawia się pytanie o to, dlaczego owoce naszej ciężkiej pracy, zmagań, mamy przekazywać biednym. Wyjaśniał, że o ile odpowiedź na to pytanie w kontekście biedy niezawinionej, wynikającej z choroby, kataklizmu, jest proste, to trudność pojawia się w momencie, kiedy zastanawiamy się, czy i jak należy pomagać tym, którzy są leniwi, marnują swoje życie, są wygodni, że w swojej biedzie się „ustawili” – Postawienie tego pytania jest zasadne. I Papież Franciszek też tego tematu nie unika. Ale mówi taką piękną rzecz, że tak naprawdę chodzi o to, żebyśmy się poznali. Że nie ma jakiś uniwersalnych dobrych rad. Nie ma podręcznika pomagania. Wiemy, że są osoby, zgromadzenia, stowarzyszenia wyspecjalizowane w pomocy ubogim, ale największa specjalizacja nie zastąpi spotkania. – wyjaśniał – Nie zastąpi ludzkiego uśmiechu, bo organizacje się nie uśmiechają, uśmiechają się ludzie.

Deska ratunku

Opierając się na doświadczeniu Wspólnoty Betlejem, mówił, że poznając  około 700 osób ubogich przez minione 20 lat istnienia wspólnoty, nigdy nie zobaczymy całej prawdy o człowieku, patrząc na niego tylko „z zewnątrz”. Ksiądz Tosza opowiedział historię Włodka, który mieszkał we wspólnocie 7 lat i zmarł w ubiegłym roku – Jego życie było pasmem nieszczęść. Nie założył rodziny, jego rodzice zmarli dość wcześnie, przebywał sam w rodzinnym domu, zaczął pić. Kiedy miał 21 lat pociąg ujechał mu nogę, kiedy leżał na torach. Potem przez 30 lat w jego domu była taka regularna melina. I jego najbliższą rodziną byli ci, którzy do tego domu przychodzili. I wydawało się, że z tego człowieka już nic nie będzie. I któregoś dnia ta melina spłonęła. Włodek ledwo uszedł z życiem, trafił do szpitala, potem przywieźli go do naszego domu. Pewnego dnia Włodek poprosił, żebyśmy pojechali obejrzeć dom, który spłonął. Weszliśmy do środka, on to bardzo przeżywał. W naszej wspólnocie wykonujemy ikony ze spalonego drewna, więc odbiliśmy z sufitu, podłogi trochę spalonych desek. Przed Świętami Bożego Narodzenia zrobiliśmy z nich ikony dla naszych przyjaciół. I między innymi pracował przy nich Włodek, który wiedział skąd to drewno pochodzi. I to była dla niego trudna praca, ale też widział co z tego powstało. I jakiś czas później kiedy siedzieliśmy przy posiłku powiedział: wie ksiądz co, może dobrze, że się ten dom spalił, bo gdyby się nie spalił, to bym dzisiaj nie żył, tak jak większość moich kolegów. A tak to żyję, w miarę dobrze się mam, może to dobrze– opowiadał.

Bliskość i spotkanie

Ksiądz Tosza mówił, że Włodek przez 7 lat wykonywał we wspólnocie to samo zadanie. Codziennie rano wychodził z miotłą pod dom i zamiatał ulicę. – Robił to bardzo powoli, w swoim stylu, czasem się zatrzymał, zapalił papierosa, porozmawiał z sąsiadami, znowu zamiatał – opowiadał. – Po śmierci postanowiliśmy ufundować mu pomnik jeden do jeden z brązu, żeby przypominał, że człowiek jest zdolny do prostego, pięknego życia. Jest zdolny wyjść nawet z największych tarapatów, jeśli znajdzie wokół siebie nie tylko kogoś, kto chce mu dawać rzeczy, ale kogoś, kto stworzy dla niego przestrzeń gdzie swoje talenty, może nawet niewielkie, będzie w stanie zaoferować innym. I myślę, że to jest szalenie ważne dzisiaj, żeby ten styl pomocy jaki wprowadzamy, nie był tylko rozdawnictwem – mówił.

Ksiądz Tosza zaznaczał, że Papież Franciszek w swoim orędziu podarował dwa ważne słowa: spotkanie i bliskość, które należy zastosować w pomocy ubogim. – Prośmy Ducha Świętego, by dał nam taką wrażliwość, światłe oczy, dobre ręce, odwagę, żebyśmy do ubogich mogli wyjść. Przede wszystkim do tych, którzy są w naszej rodzinie, mieszkają w jednej klatce schodowej, w mieszkaniu obok, są w szpitalu. Często ta najpoważniejsza bieda jest ukryta. Umiejmy okazać bliskość ubogim przez naszą obecność, wrażliwe serce i dobre ręce. Prosimy, aby to, co się wydarzyło w tych dniach, w tych miejscach w Krakowie, przetrwało w ludziach, umocniło nadzieję tym, którym jej brakuje – zachęcał.

 

Zofia Świerczyńska
fot. Paulina Krzyżak

Słuchaj nagrania (palloti.fm):

 

Czytaj pozostałe relacje z rekolekcji:
Czwartek, 16 listopada
Piątek, 17 listopada
Sobota, 18 listopada