Uszyj czapkę i podaruj ją potrzebującemu | warsztaty

W ramach warsztatów Ciepła czapka, ciepłe słowo. Uszyj czapkę i podaruj ją Potrzebującemu, uczestnicy Światowego Dnia Ubogich pod okiem wolontariuszy będą szyli polarowe czapki, które przekażą osobom ubogim i bezdomnym.

Celem akcji jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na problem zimna, który dotyka osoby ubogie. Warsztaty to również okazja do pogłębienia wrażliwości społecznej, nawiązywania relacji z ubogimi oraz zaproszenie do twórczej aktywności na rzecz ubogich.

Do wspólnego szycia w sposób szczególny zaproszone są osoby ubogie, które będą mogły zatrzymać wykonane przez siebie podczas warsztatów czapki. Jednak w akcji może również wziąć udział każdy, kto chce własnoręcznie wykonać czapkę i przekazać ją ubogim. – W tej akcji bardzo ważne jest spotkanie z osobą ubogą lub bezdomną, więc jeśli autor czapki wyrazi taką chęć, będziemy zapraszać do tego, by osobiście obdarować kogoś zimową czapką, a także herbatą lub kanapką, a przede wszystkim ciepłym słowem i gorącym uśmiechem . Zachęcamy również do tego, by samemu poszukać miejsc pomocy bezdomnym i ubogim w Krakowie – wyjaśnia Jaga Sadowska z ŻyWej Pracowni.

Organizatorzy warsztatów zapraszają także, by akcję przeprowadzić we własnych środowiskach lokalnych – parafiach, wspólnotach, szkołach i ośrodkach. W tym celu przygotowano filmik instruktażowy wyjaśniający jak krok po kroku wykonać czapkę – Dołączyć można najzwyczajniej na świecie: szyjąc czapki i przekazując je ubogim i bezdomnym. Nie wymagamy, żeby zgłaszano się do nas. Zachęcamy do działania jak najbardziej lokalnie – wyjaśnia Jaga Sadowska.

Warsztaty szycia czapek będą odbywać się w Namiocie Spotkań na Małym Rynku od wtorku do soboty (14-18 listopada) w godz. 16.00-19.00.

 

Oprac. Zofia Świerczyńska

Zaproszenie na konferencję prasową

Serdecznie zapraszamy przedstawicieli mediów na konferencję prasową na temat organizacji Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej.

Dziękując za udział w poniedziałkowym briefingu wprowadzającym w tematykę ŚDU, zapraszamy na konferencję prasową, która odbędzie się tuż przed rozpoczęciem obchodów Światowego Dnia Ubogich, w piątek 10 listopada o godz. 11:30 w sali Okna Papieskiego w Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

W konferencji wezmą udział:

Abp Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski – słowo zaproszenia na obchody 1. ŚDU;

Ks. dr hab. Robert Woźniak – wprowadzenie w teologię Orędzia Ojca Świętego Franciszka na 1. Światowy Dzień Ubogich;

o. Jacek Dubel, Redemptorysta – słowo od organizatorów.

Konferencję poprowadzi s. Teresa Pawlak, Albertynka, rzecznik prasowy Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej.

Recykling kulinarny – warsztaty

Jak zrobić dobry posiłek z resztek i dobrze wykorzystać to, co zbywa i szybko psuje się w naszych lodówkach i spiżarniach? Podczas ŚDU w Namiocie Spotkań odbędą się warsztaty kulinarne Chleba naszego powszedniego… gotuję, nie marnuję – recykling kulinarny.

Warsztaty kulinarne to propozycja dla ubogich, którzy podczas zajęć będą mogli dowiedzieć się jak stworzyć ciekawe inspiracje kulinarne umożliwiające tanie gotowanie. Warsztaty są również kierowane do każdego, kto chce pozbyć się wstydliwego problemu, jakim jest marnotrawstwo żywności.

Zajęcia w Namiocie Spotkań poprowadzą znani szefowie kuchni, wśród nich m.in. Joanna Studnicka, laureatka programu „MasterChef”, Ewa Wachowicz, czy gość specjalny – Marcel Lopez, szef kuchni z Ekwadoru. Każdy dzień warsztatów będzie posiadał swoje hasło przewodnie, które zostało zaczerpnięte z księgi przysłów polskich.

Warsztaty będą odbywać się od wtorku do soboty (14-18 listopada) w godz. 12-16 w Namiocie Spotkań na Małym Rynku.

 

Program:

14 listopada (wtorek), godz. 12.00-16.00: „Gość w dom, Bóg w dom – bliny z Ukrainy”

15 listopada (środa), godz. 12.00-16.00: ”Kto zjada ostatki ten piękny i gładki”

16 listopada (czwartek), godz. 12.00-16.00: „Pańskie niedojadki dobre dla czekoladki”

17 listopada (piątek), godz. 12.00-16.00: „Chleb i woda – nie ma głoda”

18 listopada (sobota), godz. 12.00-16.00: „Lepsza cnota w błocie niż niecnota w złocie” – gość specjalny: Marcel Lopez Szef kuchni z Ekwadoru

 

Oprac. Zofia Świerczyńska

DAJ SIĘ POZNAĆ z Twojej najpiękniejszej strony! | warsztaty

Warsztaty pisarskie, które odbędą się w Namiocie Spotkań podczas Światowego Dnia Ubogich, to propozycja dla tych, którzy chcą podzielić się swoim talentem z innymi. To także okazja do ukazania wrażliwości osób ubogich.

Warsztaty pisarskie to propozycja dla wszystkich, którzy samodzielnie lub przy pomocy wolontariuszy chcą stworzyć własne opowiadanie lub wiersz. Teksty będą gromadzone w specjalnie przygotowanej skrzyni, a następnie zaprezentowane przez krakowskich aktorów (m.in. Jacek Romanowski i Agnieszka Mandat), wolontariuszy jak i samych autorów. Wszystko to będzie można zobaczyć na scenie w Namiocie Spotkań w niedzielę 19 listopada.

Jak zapowiadają prowadzący, warsztaty mają stworzyć przestrzeń dla osób wykluczonych czy samotnych – Przede wszystkim jest to pretekst do spotkania się z drugim człowiekiem, poznania go oraz dodania odwagi i możliwości wypowiedzenia się poprzez sztukę – wyjaśnia Dominika Feiglewicz, pomysłodawczyni projektu.

Warsztaty będą odbywać się w Namiocie Spotkań od wtorku do piątku (14-17 listopada) w godzinach od 16.00 do 19.00. Prezentacja wybranych prac odbędzie się w niedzielę 19 listopada na scenie Namiotu w godz. 15.30 do 17.00. Prace, które nie zostaną zaprezentowanie w niedzielę, będą zebrane w jednym albumie, a następnie udostępnione do czytania w siedzibie ŻyWej Pracowni w Krakowie.

 

oprac. Zofia Świerczyńska

Wystarczy chcieć

Do dziś kocham Wrocław, choć właśnie tam zaczęła się moja bezdomność, wkrótce po tym jak w 1990 roku straciłem pracę cieśli na budowie. Trudno mi było się z tym pogodzić i trochę czułem wstyd – jestem najstarszy z rodzeństwa, jest nas jeszcze czterech braci. Wyjechałem z Dolnego Śląska i trafiłem do Krakowa. Zamieszkałem u ciotki, jednak wkrótce po jej śmierci, bez pracy i środków do życia, wylądowałem na ulicy.

Popłynąłem

Pracy szukałem intensywnie, ale było o nią wtedy trudno. Natomiast łatwo znalazłem „kolesi”, którzy wciągnęli mnie w alkohol. Popłynąłem. Przez 20 lat tułałem się po schroniskach, ale w żadnym długo nie zagrzałem miejsca, nałóg był silniejszy. Podejmowałem prace dorywcze, ale jak teraz to widzę, nie można było na mnie polegać. Umawiałem się z pracodawcą na dzień i godzinę, po czym się nie pojawiałem. Moje słowo nie było nic warte.

Impuls do zmian

W tym czasie byłem kilka razy na terapii odwykowej. Podczas badań okazało się, że mam cukrzycę. To był impuls do dobrych zmian. Przestałem pić, nie nagle z dnia na dzień, ale stopniowo i udało się! A potem było już tylko lepiej – dostałem mieszkanie socjalne i trafiłem do fundacji pomagającej ubogim i bezdomnym, a tu są tacy ludzie, że, jak to mówię, kraje się serducho i aż się wszystkiego chce. Pomogli mi w remoncie mieszkania, dali meble, sami wnieśli je na piętro, nie pozwolili mi dźwigać, bo miałem udar. Dodatkowo od 4 lat pracuję w ochronie. Przy układaniu grafiku mam zawsze tylko jeden warunek, bym co dwa tygodnie w czwartek miał wolne, bo przychodzę do wspólnoty na grupę aktywizacyjną. Moja kierowniczka to wymagająca kobieta, ale mnie lubi, bo wie, że może na mnie polegać. Współpracownikom nie powiedziałem o mojej przeszłości, uznałem, że nie ma potrzeby, bo dziś jestem innym człowiekiem i to jest najważniejsze! A „kolesie”? Czasem, gdy ich spotykam, śmieją się i nie dowierzają, że się aż tak zmieniłem, a ja, cóż, mijam ich, grzecznie dziękuję za alkohol i mówię, że oni też się mogą zmienić. Wystarczy chcieć.

 

Jacek, 55 lat

Ubogi niech do mnie przyjdzie | rekolekcje

Podczas Pierwszego Światowego Dnia Ubogich, w Bazylice Mariackiej odbędą się rekolekcje „Ubogi niech do mnie przyjdzie”. Spotkania będą okazją do lepszego zrozumienia tematu ubóstwa oraz nauką budowania relacji z osobami potrzebującymi.

Spotkania odbywające się w Bazylice Mariackiej poprowadzi ks. Mirosław Tosza – założyciel i duszpasterz Wspólnoty Betlejem z Jaworzna. Wraz z nim w rekolekcjach będą uczestniczyć członkowie wspólnoty, mieszkańcy betlejemskiego domu – osoby dotknięte problemem bezdomności, uzależnienia, rozbitego małżeństwa, utraty wolności i odrzucenia. Rekolekcje Ubogi niech do mnie przyjdzie to propozycja dla wszystkich mieszkańców Archidiecezji, osób noszących w sobie pragnienie lepszego poznania siebie, zrobienia czegoś dla drugiego człowieka, poznania tematu ubóstwa z perspektywy mieszkańców Betlejem.

Podstawą rekolekcji będzie rozpoznanie i zrozumienie tematu ubóstwa. Opierając się na Słowie Bożym oraz duchowości św. Teresy od Dzieciątka Jezus – patronki Wspólnoty Betlejem, prowadzący postarają się wyjaśnić różnice i podobieństwa w myśleniu o biedzie materialnej i duchowej czy relacjach opartych na wzajemnym kochaniu i byciu kochanym.

Drugim aspektem rekolekcji będzie kwestia braterstwa w relacjach z osobami potrzebującymi, którego na co dzień doświadczają osoby ze Wspólnoty Betlejem – Ubogi to każdy z nas. Trzeba najpierw odkryć własne ubóstwo, żeby móc pomagać i rozumieć innych. Tak jak mówił Jan Paweł II, trzeba mieć wyobraźnię miłosierdzia, która zakłada wymianę darów, a nie tylko branie i dawanie – zaznacza ks. Mirosław Tosza.

Rekolekcje będą odbywać się w Bazylice Mariackiej od czwartku do niedzieli (16-19 listopada). Rekolekcje rozpoczną się 16 listopada Mszą św. o godz. 18:30, pod przewodnictwem Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. W piątek i sobotę Msze św. rekolekcyjne odbędą się o godz. 11.00 i 18.30, w niedzielę o godz.: 8.00, 9.00, 10.00, 11.15, 12.00, 13.00.

Na zakończenie rekolekcji w niedzielę w „Namiocie Spotkań” o godzinie 14.00 odbędzie się wspólny posiłek oraz program artystyczny. Wydarzenie zakończy ekumeniczny koncert uwielbienia.

 

Kornelia Malczyk

Lekcja miłosierdzia | katecheza

W ramach Światowego Dnia Ubogich krakowskie szkoły ponadgimnazjalne przeprowadzą specjalnie w tym celu opracowaną katechezę o pomocy najbardziej potrzebującym.

W „misję wspierania ubogich” warto włączać osoby wkraczające w etap dorosłego życia. Czas szkoły średniej jest bowiem dobrą okazją do podjęcia wolontariatu w organizacjach charytatywnych i kształtowania swojego światopoglądu zgodnie z chrześcijańskimi wartościami i otwartością na najuboższych. – Chcemy, aby uczniowie wychodząc z tej specjalnej lekcji religii mieli świadomość, że to oni mogą pomóc osobom ubogim nie kiedyś w przyszłości, ale tu i teraz – mówi Ewa Korbut, współtwórca katechezy.

Katecheza w krakowskich szkołach ponadgimnazjalnych to wydarzenie towarzyszące głównym obchodom Światowego Dnia Ubogich. W tygodniu poprzedzającym święto – od 13 do 17 listopada – uczniowie z krakowskich liceów, techników i szkół zawodowych będą mieli okazję na lekcjach katechezy poznać historie osób ubogich i bezdomnych oraz dowiedzieć się jak mądrze ich pomagać. O wszystkim tym w wielu szkołach opowiedzą przedstawiciele Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, którzy zaoferowali swoją gotowość do podzielenia się z młodzieżą swoim doświadczeniem pracy z osobami bezdomnymi.

„Zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do włączenia się w ten szczególny czas świadczenia miłosierdzia potrzebującym” napisał w swoim liście Metropolita Krakowski abp Marek Jędraszewski. Dlatego też najbardziej zainteresowane klasy będą mogły dodatkowo złożyć wizytę w Fundacji „Po pierwsze CZŁOWIEK” Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim, Przytulisku dla Bezdomnych Mężczyzn, które jest prowadzone przez Zgromadzenie Braci Albertynów lub w Dziele Pomocy św. Ojca Pio.

Konspekty i materiały zostały rozesłane do szkół, a także są dostępne na stronie internetowej Wydziału Katechetycznego: http://www.katecheza.diecezja.krakow.pl

 

Oprac. Dzieło Pomocy św. Ojca Pio
Informacje szczegółowe można uzyskać pod adresem: justyna.nosek@dzielopomocy.pl

Zawsze potrzebny jest człowiek

Kiedy nadchodzi „ten dzień”, gdy człowiek staje na ulicy, która odtąd będzie jego domem, pracą i często jedyną perspektywą? Swoją historią dzieli się Marianna, kiedyś wykładowca uniwersytecki, dziś tworząca wspólnotę przytuliska dla bezdomnych kobiet.

Rodzina i mąż

Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie jako osoby bezdomnej. Nie wiem, czy tak po prostu się to potoczyło, czy tak miało być. Tak się złożyło, że byłam przez pewien czas swojego życia wykładowcą. Wydawało mi się, że normalnie żyję, normalnie pracuję, mam normalną rodzinę… Może nie rodzinę – męża, bo nie mieliśmy dzieci. Wszystko wydawało się być w porządku. Zawsze miałam też wyobrażenie, że osoba bezdomna to taka, która śpi gdzieś pod mostem, na ławce, jest brudna, śmierdząca… Miałam wątpliwości, czy takim osobom pomagać, czy nie, bo wielokrotnie spotykałam się z nimi na ulicy, prawdę powiedziawszy nigdy nie wiedziałam, jak zareagować, co zrobić.

W momencie śmierci mojego męża nie wiedziałam kompletnie, co ze sobą zrobić. Byliśmy tylko we dwoje, nie mieliśmy dzieci, byliśmy trochę takim hermetycznym małżeństwem, bo oboje pracowaliśmy naukowo. Mąż był fizykiem, skupiał się głównie na swoich sprawach, a ja na swoich. Skupiałam się głównie na funkcjonowaniu naszego domu, a ponieważ mąż chorował – na opiece nad nim. Cały swój czas poza pracą, przeznaczałam dla niego i na nasz dom. Kiedy zmarł, świat się zawalił, zabrakło mi najważniejszej osoby. Z rodziną nie miałam bliskiego kontaktu, bo mieszkałam dosyć daleko. W zasadzie od śmierci rodziców moje więzi z rodzeństwem osłabły. Tym bardziej, że oni byli dużo ode mnie starsi, w zasadzie nigdy nie byliśmy szczególnie blisko. Traktowali mnie zawsze jak małą dziewczynkę, czasami nawet jak swoją córkę, a nie siostrę. Zawsze się buntowałam, kiedy chcieli kierować moim życiem. Pewnie dlatego też dosyć wcześnie oddaliłam się od rodzeństwa i rodziny, wyjeżdżając na studia, potem widywaliśmy się już tylko sporadycznie. Kiedy poznałam mojego przyszłego męża, rodzina go nie zaakceptowała, ponieważ był ode mnie dużo starszy, był po rozwodzie, co w naszej katolickiej rodzinie nie było miłe widziane, więc oddaliłam się od krewnych jeszcze bardziej. Po jego śmierci zostałam sama. Życie straciło sens.

Ćwierć mieszkania, Warszawa i Kraków

Od trzydziestu lat leczę się na CHAD (choroba afektywna dwubiegunowa – przyp.). Gdy mąż zmarł, przestałam brać leki, a zaczęłam pić – od alkoholu uzależniłam się w bardzo krótkim czasie. Potem pojawiły się próby samobójcze… Sprzedałam dom, w którym mieszkaliśmy wspólnie, a zamieszkałam w mieszkaniu służbowym. Niestety pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży domu nie mogłam wykorzystać na kupno własnego mieszkania, bo z pierwszego małżeństwa męża zostały dzieci i musiałam podzielić zysk, żeby być w porządku wobec siebie. To, co mi zostało, nie starczało nawet na ćwierć mieszkania.

Coraz więcej piłam, więc coraz częściej bywałam w szpitalu. Mogłam albo stanąć na nogi i dalej pracować, albo iść na rentę w związku z CHAD. Oczywiście, przestałam pracować, ale przez to straciłam mieszkanie i musiałam wynająć własne. W pewnym momencie zauważyłam, że tak nie da się żyć, że muszę coś zmienić. Z Warszawy, w której wtedy mieszkałam, wyjechałam na chwilę do Krakowa. Myślałam, że na kilka dni, żeby odpocząć, pomyśleć. Tymczasem trafiłam do szpitala i tam dopiero przyznałam się, że oprócz choroby- piję. Leżałam na oddziale psychiatrycznym, ustalili mi leki. Stamtąd od razu poszłam na leczenie odwykowe. Trwało to ponad pół roku, wtedy zdałam sobie sprawę, że nie mam już po co wracać do Warszawy i tamten okres uznałam za zamknięty. W Krakowie coś drgnęło w moim życiu, ale po wyjściu ze szpitala nie miałam dokąd wrócić… Jeszcze gdy leżałam w szpitalu, powiedziano mi o przytulisku sióstr Albertynek, w którym mogłabym zatrzymać się na krócej lub na dłużej, dopóki czegoś sobie nie znajdę. W ten sposób trafiłam do przytuliska.

Pierwsza myśl i kuchnia

Najpierw pomyślałam sobie „Do Albertynek? Nie, nigdy w życiu! Przecież obraziłam się na Pana Boga, nie będę tam mieszkać z siostrami i bezdomnymi kobietami. Bezdomne kobiety to nie ja, to nie ta bajka!” Ale nie miałam dokąd pójść, więc przyszłam na Malborską.

Siostry przyjęły mnie bardzo ciepło i to mi się podobało. Inaczej było z innymi paniami. Siedziały tam, paliły papierosy, gadały… Buntowałam się, nie chciałam się tam odnaleźć, ale widziałam, że w jakimś sensie to miejsce mi służy. Miałam uregulowany tryb życia, miałam co robić. Na początku zostałam przydzielona do pracy w kuchni. Żeby było śmiesznie, wcześniej gotowałam dla jednej osoby, a tu – dla sześćdziesięciu! Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, ale pomagała mi obecna tam siostra, inne kobiety i zawsze jakoś to szło. Siostra mówiła nawet, że moja osoba łagodzi nastrój w kuchni, aż w końcu przekonałam się do tej pracy. Dzięki temu zaczęłam poznawać inne bezdomne panie, zobaczyłam, jakie płytkie były moje wyobrażenia o bezdomności, o siostrach, do których na początku nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona. One zawsze starały się rozmawiać ze wszystkimi, podchodzić do każdego indywidualnie, nie zmuszać do niczego, jeśli nie trzeba. Wtedy zaczęłam się lepiej czuć, normalnie funkcjonować, zaczęłam się uśmiechać. Przestałam myśleć o tym, że zostałam sama, bo tutaj zawsze ktoś jest, coś się dzieje, coś trzeba zrobić.

Dojrzałość i decyzje

Patrząc na siebie z przeszłości, wiem, że musiałam sama dojrzeć do decyzji o podjęciu walki z nałogiem. Wtedy najbardziej potrzebowałam akceptacji innych, której mi zabrakło. Musiałam przejść swoje, żeby być świadomą, że zrobiłam to sama, i że tak właśnie należało. Z drugiej strony, są u nas takie osoby, którym trzeba w konkretnym momencie powiedzieć, że nie ma już czasu i trzeba podjąć tę walkę. Zawsze potrzebny jest człowiek, który pokaże, że coś jest nie tak. Im więcej takich sygnałów z otoczenia, tym lepiej dla osoby, której życie potoczyło się inaczej niżby chciała. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym nie zamknęła się na innych po śmierci męża, gdybym nie została sama, nie doszłoby do tej sytuacji. Widzę to nie tylko na przykładzie mojej historii, ale też innych kobiet, które trafiają do przytuliska sióstr Albertynek. Są wśród nich osoby wykształcone, niewykształcone, samodzielne bardziej lub mniej. Jestem pełna podziwu dla sióstr, które starają się wszystkie z nas łączyć, to jest ogromna sztuka, żeby zebrać tyle osób w jedną całość.

Niemoc i iskierka

Nie namówię nikogo, kto od lat mieszka na ulicy czy pod mostem do tego, żeby przekonał się do domu sióstr Albertynek, czy innego tego typu miejsca. To nie jest w mojej mocy. Już wiem, że, ja sama nie zmienię tego człowieka. On musi „poczuć iskierkę”, musi sam w swoim życiu coś zmienić. Myślę, że dla osób zmagających się z bezdomnością ważny jest dobry przykład. Budujący jest uśmiech, traktowanie poważnie każdej osoby i jego spraw, na tyle na ile można, bo nigdy nie da się zrozumieć w pełni drugiego człowieka. To właśnie bardzo podoba mi się w siostrach Albertynkach, tego się od nich nauczyłam i jestem im za to bardzo wdzięczna, że niezależnie od tego, skąd ktoś przychodzi, jaki jest, czy im się podoba czy nie, traktują go tak samo.

Drugi człowiek i pomoc

Potrafię rozpoznać, kiedy jest mi źle z samą sobą. Wtedy wiem, że muszę pójść do kogoś innego i mu to powiedzieć. Czasami nawet nie oczekuję rady, wystarczy tylko, że komuś to powiem, jest mi lżej. Nawet jeśli ten ktoś nic nie odpowie, we mnie już zaczyna coś „pracować”, zaczynam inaczej patrzeć na to, co mnie męczy. Jeśli nie wiem, co mam zrobić – zmieniam myślenie. Zawsze potrzebny jest kontakt z drugim człowiekiem. Gdy zostajemy zupełnie sami – nie da się niczego sensownie rozwiązać.

To też jest sygnał dla ludzi wokół, żeby się nie zamykali. Teraz wydaje się to bardzo złudne. Ludzie myślą sobie – mam Internet, mam Facebooka.. Ale to jest dobre do pewnego momentu. Żywy człowiek jest potrzebny, byśmy zobaczyli czyjś uśmiech, oczy. Daje to zupełnie inny komfort relacji międzyludzkich. Można być samotnikiem, ale nie samotnym. Lubię spędzać czas sama i zawsze mi się wydawało, że to mi wystarczy. Teraz widzę, że nie. Przede wszystkim każdemu bardzo potrzebny jest drugi człowiek.

 

 

oprac. Kornelia Malczyk

 

 

List Metropolity Krakowskiego na 1. Światowy Dzień Ubogich 2017 roku

List Metropolity Krakowskiego
na 1. Światowy Dzień Ubogich 2017 roku

Drodzy Bracia i Siostry!

Ojciec Święty Franciszek ustanowił XXXIII Niedzielę Zwykłą, która w tym roku przypada 19 listopada, Światowym Dniem Ubogich. Jak napisał w orędziu na ten dzień, „miłość nie pozwala sobie na wymówki: kto zamierza kochać tak, jak kochał Jezus, powinien postępować zgodnie z Jego przykładem, i to przede wszystkim wtedy, kiedy jest wezwany do okazania miłości ubogim. (…) Jeśli chcemy naprawdę spotkać Chrystusa, to konieczne jest, abyśmy dotknęli się Jego Ciała w ranach ubogich, w odpowiedzi na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii” (Orędzie na I Światowy Dzień Ubogich Nie miłujmy słowem, ale czynem).

Sześćset lat temu św. Jan z Kęt, wykładowca Akademii Krakowskiej zapoczątkował zwyczaj wprowadzania do profesorskiego refektarza ubogiego spotkanego na Rynku w Krakowie. Na słowa pauper venit stołownicy powstawszy odpowiadali Christus venit. Śladami XV-wiecznych świętych miłosierdzia: Jadwigi Królowej, Jana z Kęt, Szymona z Lipnicy poszedł Sługa Boży Piotr Skarga zakładając w Krakowie w 1584 roku „Bractwo Miłosierdzia Bogarodzice”, najstarszą polską organizację wspierającą wszystkich ubogich znaną obecnie jako Arcybractwo Miłosierdzia. W XX wieku tajemnicę miłosierdzia Pana wpisała w swój „Dzienniczek” św. Siostra Faustyna. Pięćdziesiąt lat po śmierci innego świętego miłosierdzia, Brata Alberta, ks. kardynał Karol Wojtyła wypowiedział znamienne słowa: „Jeżeli by nie było miłosierdzia, nie byłoby chrześcijaństwa: to jest jedno i to samo. W służbie miłosierdzia nawet fundusze nie są najważniejsze, nawet domy, zakłady i szpitale nie są najważniejsze (…). Najważniejszy jest człowiek; trzeba świadczyć swoim człowieczeństwem, sobą” (Homilia z okazji 50-lecia śmierci Brata Alberta).

Ojciec Święty Franciszek pół wieku po tych słowach w orędziu na Światowy Dzień Ubogich przypomina, że „jesteśmy wezwani do wyciągnięcia ręki do biednych, do spotkania się z nimi, popatrzenia im w oczy, przytulenia, aby poczuli ciepło miłości, która przełamuje krąg samotności. Ich ręka wyciągnięta w naszą stronę jest również zaproszeniem do wyjścia z naszych pewności i wygód, i do rozpoznania wartości, którą ubóstwo ma samo w sobie” (Orędzie).

W odpowiedzi na wezwanie pasterza Kościoła do zorganizowania „prawdziwego spotkania z ubogimi, a także do dzielenia się, które powinno stać się stylem naszego życia” (Orędzie) przygotowujemy w dniach 14-19 listopada b.r. w Krakowie archidiecezjalne wydarzenie, którego symbolem i centrum stanie się Namiot Spotkania na Małym Rynku. To będzie wielka strefa współtworzenia – kilkudniowa przestrzeń wzajemnego poznawania się, porad specjalistów z różnych dziedzin, spotkań z duchownymi, spożywania posiłków, warsztatów, prezentacji filmów, metamorfoz wyglądu, występów artystów, a także nauki wtórnego wykorzystania produktów przeciwstawiającej się marnotrawstwu, o co prosi Ojciec Święty w swoim orędziu. Nieopodal w kościele Mariackim i kościele św. Barbary będą w tym czasie trwały rekolekcje oraz całodzienna adoracja Najświętszej Eucharystii. Do potrzebujących, wolontariuszy wszystkich organizacji, lecz również zainteresowanych pogłębieniem swojej tożsamości chrześcijańskiej w nurcie miłosierdzia kieruję prośbę o uczestnictwo w tym centralnym dla naszej wspólnoty diecezjalnej wydarzeniu Światowego Dnia Ubogich.

W tymże duchu zwracam się z gorącą prośbą o choćby skromną ofiarę do skarbon i puszek wolontariuszy w następną niedzielę, która zostanie przeznaczona na pomoc z okazji Święta Ubogich oraz na dzieła pomocy w Waszej parafii, przy Waszym kościele, na rzecz osób, które może znacie, Waszych mniej zasobnych sąsiadów i znajomych. Niech Wasza ofiara będzie wyrazem jedności z niosącymi pomoc oraz z tymi, którzy jej często potrzebują. Niech ta jałmużna stanie się owocem łączności wszystkich wiernych krakowskiej archidiecezji.

Zachęcam się również do odnowienia szlachetnej tradycji naszych przodków wedle przysłowia „Gość w dom, Bóg w dom”. Niech Święto Ubogich będzie okazją do wzajemnego poznawania się z potrzebującymi i może zaproszenia na niedzielny obiad mniej zasobnego sąsiada, krewnego, kolegi z pracy czy samotnego.

Zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do włączenia się w ten szczególny czas świadczenia miłosierdzia potrzebującym, a ofiarodawcom, zespołom charytatywnym i wolontariuszom z różnych dobroczynnych organizacji zaangażowanych w przeprowadzenie tego wydarzenia z serca błogosławię.

 

Ks. Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

 

Kraków, 9 października 2017 r.

______________________________________
List należy odczytać w niedzielę 5 listopada 2017 roku, we wszystkich kościołach i kaplicach Archidiecezji Krakowskiej.

Briefing przed Światowym Dniem Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej

Zapraszamy przedstawicieli mediów na briefing prasowy poświęcony organizacji 1. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek 6 listopada 2017 roku o godzinie 11:30 w piwnicach Kurii Metropolitalnej w Krakowie (ul. Franciszkańska 3).

Podczas spotkania przedstawione zostaną szczegóły archidiecezjalnych obchodów ustanowionego przez Papieża Franciszka Światowego Dnia Ubogich. Będzie możliwość porozmawiania z organizatorami i współtwórcami wydarzenia.

W najbliższą niedzielę 5 listopada we wszystkich kościołach Archidiecezji Krakowskiej będzie odczytany list Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z zaproszeniem do włączenia się w I Światowy Dzień Ubogich.

Serdecznie zapraszamy,
Zespół organizacyjny ŚDU Archidiecezji Krakowskiej
kontakt: sekretariat@diecezja.krakow.pl