Zmniejszyć dystans

Wówczas Jezus rzekł do nich: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg «stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem». A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”.

Mk 10,2-12

„Kiedy przestajecie na siebie patrzeć, nie powinno wtedy być ostrzeżenia? Czy ktoś nie powinien wtedy powiedzieć »Uwaga!« ?! Bo myślisz sobie, ze mną i z nami jest w porządku, a potem się odwracacie i widzicie między sobą dystans…”. Tymi słowami Anthony Minghella zaczyna jeden ze swoich ostatnich filmów „Rozstania i powroty”, ale nie miało być o filmie. Chociaż nie trudno oprzeć się wrażeniu, że to przez owy dystans, brak porozumienia, współodczuwania ludzie tak często się ranią i krzywdzą. Dzisiejsza Ewangelia mówi wprost – mężczyzna łącząc się z kobietą tworzą jedno ciało, jednak czy jest ono na tyle silne, by przetrwać zawirowania losu?

Na początku zwykle jest euforia, emocje, wielka miłość. Jednak cała sztuka w tym, by kiedy przyjdą trudniejsze momenty, przejść razem przez tę burzę. Ale czasem tak trudno znaleźć nam chwilę, by się zatrzymać, by porozmawiać ze sobą, pobyć – nie potrzeba wcale wielkich słów. Niestety często odpuszczamy, szukamy czegoś na zewnątrz, uciekamy od szczerej rozmowy, bo tak łatwiej. Ranimy się tak bardzo wzajemnie. A czasem wystarczy tak niewiele. Zapominamy o prostych słowach „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję”, nie wspominając już o wyznaniu uczuć. W momencie euforii, uniesienia, kryzysu, ludzie są w stanie powiedzieć sobie wszystko, ale czy to oto tak naprawdę chodzi w relacjach międzyludzkich ?

Wiele lat temu, będąc w jednej ze śląskich noclegowni, podszedł do mnie Pan Piotr i poprosił o rozmowę. Z pozoru silny, dobrze zbudowany mężczyzna, jak się okazuje doktor filozofii (o ironio), a rozkleił się przede mną jak dziecko. Opowiedział mi o swoim małżeństwie, o kryzysie, o tym, że nie wystarczyło im czasu i odwagi na szczerą rozmowę. Pojawił się alkohol, wzajemne pretensje, długi aż wreszcie – rozstanie. Odszedł do innej kobiety, która finalnie zostawiła jego. Jeszcze bardziej popadł w nałóg, stracił rodzinę, pracę, mieszkanie, przyjaciół. Zapytałam go, dlaczego nie rozmawiał z żoną? Nie walczył o te relacje? Opuścił znacząco głowę i powiedział, że nie chciał kolejnej awantury, pretensji, wolał odejść do innej, która nie pytała, nie wymagała. Jednak teraz, z perspektywy czasu, bardzo tego żałuje, nawet próbował wszystko naprawić, ale żona zmarła kilka lat temu.

Ksiądz Twardowski powiedział kiedyś „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Zwykle doceniamy kogoś lub coś gdy już to stracimy, ale czy to zawsze musi być regułą? Często relacja kobiety i mężczyzny przypomina spotkanie dwóch niewidomych, którzy udają, że widzą. Ze strachu, by nie objawić tego co czujemy, jacy jesteśmy naprawdę. Zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkanie naszego życia. A niektóre zdarzają się tylko raz.


Julia Bromberek

rzecznik prasowy 2. ŚDU


Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *