Dar

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”.
(Mk 10, 17-30)

Co zrobić, by osiągnąć życie wieczne? Jak żyć, żeby być zbawionym? Jakich dokonywać wyborów, żeby być szczęśliwym? Te pytania bardzo często zadajemy sobie w życiu. Takie pytanie postawił dzisiaj Jezusowi pewien człowiek – to może być każdy z nas, a zamiast stwierdzenia „pewien człowiek” – moje, twoje imię.

Ten człowiek tak jak często my – myślał, że na zbawienie, szczęście, życie wieczne itd. mogę sobie zarobić. Przestrzeganie przykazań, zachowywanie postów, a jeszcze bycie po prostu dobrym człowiekiem – że to wystarczy. Z drugiej strony jest to nie lada wyzwanie, by żyć tak na serio i w 100% jak ten pewien człowiek. On wszystkiego przestrzega, nie jest wybiórczym wierzącym, tak może moglibyśmy powiedzieć – niedzielnym czy świątecznym katolikiem. On przestrzega wszystko. Wszystkim żyje na serio. I co słyszy od Jezusa? To jeszcze za mało, to nie wystarcza do zbawienia. Otrzymuje więc zadanie, by iść i sprzedać wszystko, co ma, a zarobione pieniądze oddać tym, którzy nic nie mają i nie są mu w stanie jak podziękować – nie będzie miał nawet za to cegiełki na murze ofiarodawców, nie powiedzą o nim w mediach – nikt o tym nie będzie wiedział, a może nawet to co rozda, na co pracował całe życie, pójdzie w marnotrawstwo i dopiero wtedy, gdy nic nie będzie miał, będzie miał skarb w niebie. Dopiero wtedy, gdy niczym nie będzie się mógł pochwalić, będzie najbogatszym człowiekiem na świecie. Nie mając nic i nie będąc na świeczniku z powodu bogactwa, będzie mógł prawdziwie żyć.

Jezus nie potępia bogatych, ale pokazuje, że każde dobro (popatrz – dobro!), mój dobytek, skarb itd. może mi przysłonić Boga. Tak można być też biednym i Boga nie widzieć. Można ze swojej biedoty, ubóstwa, choroby też uczynić skarb. Najbogatszym jestem wtedy, gdy widzę, że to wszystko, co mam to jest dar od Boga. Najszczęśliwszym jestem wtedy, gdy nie muszę wszystkiego mieć i nic mi się nie należy, ale przyjmuje wszystko, czym obdarowuje mnie dobry Bóg. Najwięcej mam wtedy, gdy potrafię oddać to co mam.

Jezus też nie chce mi niczego zabrać. Bóg nie jest złodziejem. Jeżeli mnie zaprasza do oddania wszystkiego, to chce mnie uczynić dopiero wtedy prawdziwie wolnym człowiekiem i wtedy obdarować darami. Ten, kto potrafi zrezygnować dla Jezusa z tego co ma, otrzyma jeszcze więcej – stokrotnie więcej. Kto zostawi grzech, ale też wszystko, co sprawia, że sam siebie ubóstwia i nie widzi (nie potrzebuje już Boga), otrzyma więcej. Kto potrafi pójść za Nim, ten dojdzie dalej i będzie miał stokroć więcej – sióstr, braci, domów. Bardzo mocno odkrywam to w swoim życiu jako redemptorysta. Mocno doświadczam tego jako ksiądz słysząc od wielu, którym towarzyszę – nasz dom jest twoim domem. To nie moja zasługa, tylko Jego dar. Trzeba tak mało, a może aż tak dużo. Dla człowieka to za trudne, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

o. Marek Krzyżkowski CSsR
rzecznik prasowy 2. ŚDU

 


 

Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *