Jakie są moje pragnienia?

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: „Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.
(Mk 7, 31-37)

Pan Bóg nie jest głuchy na wołanie ubogiego. Widać to wyraźnie w dzisiejszych czytaniach. „On sam przychodzi by nas zbawić”. Przychodzi by pochylić się nad biedą i nędzą potrzebujących. Chce, by chory wyskoczył, niemy krzyknął, głuchy usłyszał, niewidomy zobaczył. Czy jestem w tym podobny do Boga? Czy moim pragnieniem jest pomoc tym, którzy są w potrzebie, a których Bóg postawił na mojej drodze?

Jezus bierze głuchoniemego na stronę. Nie robi teatru, nie chce się przechwalać, jak wspaniale pomaga ubogiemu. Tam, na uboczu, dotyka sedna jego biedy. Czy potrafię odejść na bok, zostawić wir swoich obowiązków, zajęć, spraw by pochylić się nad potrzebującym? A gdy już to zrobię – czy chcę, by zostało to w cichości relacji między mną a Bogiem?

Andrzej Lewek


Cotygodniowe rozważania Ewangelii w kontekście pomocy ubogim, stanowią duchowe przygotowanie do 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej. Autorami rozważań są osoby zaangażowane w pomoc osobom będącym w kryzysie bezdomności oraz w organizację obchodów 2. ŚDU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *