„Już wiem, że można żyć inaczej.”

Kolejna osoba w naszym cyklu to Ania i jej historia. Nie można pozwolić, by potrzebujący pozostał na zawsze bez pomocy. Nie bójmy się wyciągnąć pomocnej dłoni. Dłoni, która może odmienić wszystko!

Moim marzeniem jest, żeby każda osoba bezdomna odbiła się od dna i rozpoczęła nowe życie.

Jestem taką osobą, co potrafi zrobić wszystko, nawet malucha naprawić – w końcu wychowałam się na wsi. Cóż z tego, skoro przez kilkanaście lat trwałam w trudnym związku. Mój partner robił nielegalne interesy, a kiedy się mu sprzeciwiałam, bił mnie. Do zakładu karnego trafiliśmy razem. Gdy stamtąd wyszłam, nie miałam gdzie pójść. Pierwsze kroki skierowałam na stary krakowski dworzec.

Bezdomnej kobiecie w ulicznym środowisku jest szczególnie trudno, bo przyjęło się, że mężczyzna może sobie pozwolić na taki stan. Kobieta bez domu to wciąż zjawisko. Ale nie mogę powiedzieć, żeby ktokolwiek pozwolił, żeby stała mi się krzywda – nawet na ulicy znaleźli się przyjaciele, którzy zapewnili mi bezpieczeństwo. Mówili do mnie „córciu”, dbali, żebym miała co zjeść, gdzie się schronić i żeby nikt mnie nie okradł.

Najbliższą ze spotkanych na ulicy osób jest dla mnie Zbyszek. Zbyszek wyciągnął do mnie pomocną dłoń, powiedział, że nie zasługuję na takie życie. Dzięki niemu od miesięcy nie sięgam po alkohol. Droga do trzeźwości była ciężka, jednak nie żałuję, że ją wybrałam. Nareszcie czuję się czysta, zadbana, codziennie robię sobie makijaż. Nawet znajomym z ulicy ciężko mnie dziś rozpoznać.

Wiem, że oni wszyscy zasługują na taką przemianę. Moim marzeniem jest, żeby każda osoba bezdomna odbiła się od dna i rozpoczęła nowe życie. Wiele z nich tego chce, ale się boi, że „po drugiej stronie” nie czeka na nich nic dobrego. Najważniejsze, myślę, jest, żeby spotkać ludzi, którzy podadzą rękę, gdy jest ciężko. Dobrze, że jest takie miejsce, jak Dzieło. Miejsce, które daje nadzieję. Przychodzę tutaj na świetlicę, korzystam z pomocy doraźnej, jestem też w kontakcie z pracownikiem socjalnym. Czasem spotykam osoby, stojące pod budynkiem Dzieła, które zastanawiają się, czy wejść. Zachęcam je, żeby dały sobie pomóc.

Ja już wiem, że można żyć inaczej. Na razie jeszcze mieszkam na działce – mam tam kuchnię, telewizor, kota-przybłędę i kwiaty, które uwielbiam. Żadnej pracy się nie boję i czekam aż wreszcie będę mogła gdzieś się zatrudnić i wynająć własny kąt. Najpierw muszę jednak podreperować swoje zdrowie.


NIESTYGMATYCY to seria świadectw osób bezdomnych związanych z Dziełem Pomocy św. Ojca Pio, obrazujących, że za określeniem „bezdomny” kryje się ktoś więcej niż stereotypowy „lump”, „kloszard”, czy „menel”. Osoby bezdomne to ludzie z pasjami i wartościami. Celem kampanii oprócz uwrażliwienia otoczenia na problem stygmatyzacji osób bez domu jest także zachęcenie jej odbiorców do udziału w „zmazywaniu stygmatów”. Świadectwa zostały pierwotnie opublikowane w 2018 na www.niestygmatycy.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *